|
WOJTYŁA NAS
OSZUKAŁ!
Ta
historia wydaje się
wręcz nieprawdopodobna,
ale jest prawdziwa,
udokumentowana przez
biografów papieskich.
Gdyby nie ważny
dygnitarz partyjny,
Karol Wojtyła nie
zostałby biskupem, a - w
konsekwencji - papieżem.
Zenon
Kliszko, który kierował
akcją pacyfikcyjną
podczas wydarzeń na
Wybrzeżu w grudniu 1970
roku wpadł do serii
"Santo Subito" niczym
przysłowiowy piłat w
Credo. Bo co niby
PZPR-owski działacz ma
wspólnego ze świętością?
On sam nie, ale
Opatrzność postawiła na
jego drodze człowieka
świętego. A było to tak.
W czasach PRL-u zgodę na
biskupa, zanim jego
nazwisko trafiło do
rzymu, musiała wydać
władza komunistryczna.
Procedura ta była
skutkiem porozumienia,
zawartego w 1956 roku w
imieniu Episkopatu
Polski przez kard.
Stefana Wyszyńskiego z
PRL-owską władzą, dzięki
któremu Kościół w Polsce
mógł funkcjonować w
znacznie lepszych
warunkach niż w innych
europejskich krajach
komunistycznych. Wskutek
tego czesto zdarzało się,
że kandydat na biskupa
był odrzucany, a stolica
diecezji wakowała przez
kilka lat. Tak też było
po śmierci abp.
Eugeniusza Baziaka w
1962 roku Zenon Kliszko,
który z ramienia Biura
Politycznego KC PZPR
opiniował kandydatów na
biskupów, odrzucił
wszystkie siedem nazwisk
zaproponowanych przez
prymasa Stefana
Wyszyńskiego "Czekam na
Wojtyłę" - powiedział
Kliszko Stanisławowi
Stommie, posłowi z
katolickiego koła "Znak"
i dodał: "i tak długo
będę wetował nazwiska,
aż się doczekam". Gdy
wreszcie nazwisko bp.
Wojtyły pojawiło się na
liście kandydatów,
Kliszko je zaaprobował i
13 czerwca 1964 roku
papież Paweł VI mianował
przyszłego papieża
arcybiskupem metropolitą
krakowskim. Wkrótce
komuniści gorzko tego
pożałowali. Oddajmy głos
biografowi papieskiemu,
Georgeowi Weiglowi: "W
więzieniu w Gdańsku
przebywał w tym czasie
niezwykły więzień.
Ojciec Piotr
Rostworowski odsiadywał
karę za ukrywanie
obywatela Czechosłowacji
i pomoc w nielegalnym
przkroczeniu granicy.
Kiedy ogłoszono
publicznie nominację
Wojtyły na arcybiskupa,
komendat więzienia
odwiedził swojego
więźnia i wychwalał tę
nominację. To >>bardzo
dobra wiadomość<<,
powiedział, Wojtyła jest
właśnie tym człowiekiem,
którego chcieli
towarzysze. Kilka
miesięcy później ów
komendat przy następnej
wizycie u ojca Piotra
zajął odmienne
stanowisko. >>Ale ten
Wojtyła nas oszukał!<<
wykrzyknął". Komuniści
postawili na Wojtyłę,
ponieważ uważali go za
człowieka o
zainteresowaniach
artystycznych,
stroniącego od polityki,
którym - ze względu na
jego młody wiek (43 lata)
- będą mogli manipulować.
Dodatkowo liczyli, że
będą mogli go
przeciwstawiać kard.
Stefanowi Wyszyńskiemu,
który sprawił wielki
kłopot władzy,
krytykując jej
poczynnania. Tymczasem
abp Wojtyła przyjął
podobną linię co prymas,
objawiając się jako
zdecydowany obrońca praw
i niezależności Kościoła.
Ks. Andrzej Bardecki,
redaktor "Tygodnika
Powszechnego" twierdził,
że swoją decyzją Kliszko
utorował Karolowi
Wojtyle drogę na tron
papieski. Dojrzał w tym
działanie Sucha Świętego,
który czasami "zaciemnia"
umysły ludzi.
|