|
TRZYDZIEŚCI RAZY
DOOKOŁA ŚWIATA
Setna podróż Jana
Pawła II sprawi, ze nasz
Papież przekroczy
1 200 000 km
spędzonych w drodze, co
z grubsza odpowiada
blisko 30 okrążeniom
ziemi lub pokonaniu
trzykrotnej odległości
z Ziemi na Księżyc.
Watykańscy statystycy do
23. rocznicy wyboru
Karola Wojtyły na
papieża skrupulatnie
wyliczali każdy dzień „poza"
Watykanem. Do 16
października 2001 roku
Jana Pawła II nie było w
Watykanie przez 552 dni
10 godzin i 25 minut. A
chodzi tylko o
pielgrzymki poza Włochy.
Do całości obrazu trzeba
doliczyć jeszcze 140
podróży na terenie Włoch,
a wtedy okaże się, że
niemal przez 3 lata
swego pontyfikatu Papież
przemierzał świat,
głosząc wszędzie orędzie
Dobrej Nowiny,
odwiedzając 135 narodów
i wygłaszając ponad 2500
przemówień, homilii i
oficjalnych wystąpień,
kierowanych nie zawsze
do katolików, a często
nawet do osób
deklarujących się jako
niewierzący czy wręcz
znanych ze swej wrogości
do Kościoła. Pielgrzymka,
choć zazwyczaj jest
wydarzeniem efektownym i
bardzo zewnętrznym, musi
być doskonale
przygotowana i
zorganizowana. Aby nic
nie zaskoczyło Papieża i
podróżującej z nim świty,
wszelkie szczegóły muszą
być dograne najdalej dwa
miesiące przed jej
rozpoczęciem. Papież nie
przybywa sam. Towarzyszy
mu grono ok. 100 osób.
Najważniejsi goście
tworzą tzw. Sequito
Papale. Jest to
grono ok. 30 osób –
najbliższych
współpracowników Ojca
Świętego oraz
najważniejszych
miejscowych dostojników
kościelnych, którzy
zazwyczaj dołączają już
do Sequito po
wylądowaniu. Druga, nie
mniej ważna, za to
znacznie bardziej
wybredna niesforna
część osób
towarzaszących Papieżowi
to liczące do 60 osób
volo papale, czyli
reprezentanci
najważniejszych
światowych mediów
akredytowanych przy
Stolicy Apostolskiej
oraz kilku (ok. 5 osób)
reprezentujących
najbardziej wpływowe
media kraju, do którego
udaje się Papież.
Zanim przyleci Papież:
Od samego początku
pontyfikatu Jana Pawła
II watykańscy kurialiści
musieli przyzwyczaić się
do nowych wyzwań, które
były konsekwencją
otwartości i niemal
pełnej dostępności
nowego Papieża. Kiedy
okazało się, że Ojciec
Święty zamierza
odwiedzać wiernych (i „niewiernych")
także daleko poza Rzymem,
w Watykanie zaczęto
opowiadać sobie żart, że
pracownicy Stolicy
Apostolskiej mogą
odpocząć od intensywnej
pracy tylko wtedy, kiedy
Papież jest na kolejnej
pielgrzymce, i to pod
warunkiem, że szybko nie
zbliża się termin
następnej. Pierwszym
organizatorem papieskich
pielgrzymek został
amerykański arcybiskup
Pauł Marcinkus, którego
szybko, bo już w 1982
roku, zastąpił ówczesny
dyrektor Radia
Watykańskiego, włoski
jezuita o. Roberto Tucci.
Sam będąc niemal
rówieśnikiem Papieża,
okazał się nie tylko
doskonałym organizatorem,
ale również znakomitym
strategiem, godzącym
ambicje lokalnej
hierarchii kościelnej
oraz „podchody" władz
pragnących wykorzystać
obecność Głowy Kościoła
do własnych celów z
możliwościami Ojca
Świętego i przesłaniem,
jakie Papież kierował do
mieszkańców danego kraju.
Jego zasługą były nie
tylko doskonale
zorganizowane
pielgrzymki do Polski,
pogrążonej w stanie
wojennym, ale również
przełomowe wizyty
Papieża w Chile u
schyłku rządów Pinocheta
czy w Argentynie i
Wielkiej Brytanii w
okresie konfliktu o
Wyspy Falklandzkie, czy
pozostająca wciąż w
pamięci wizyta na Kubie.
Dopiero kiedy ogólny
plan jest już przyjęty i
zaakceptowany, przez
obie strony, jak
twierdzi mons. Boccardo,
„przychodzi czas na
rozwiązanie prostych
problemów: gdzie Papież
będzie mieszkał, czym
będzie się poruszał i
gdzie spotka, się z
wiernymi". W każdym
kraju, a najczęściej na
terenie każdej z
diecezji lub miasta,
które odwiedzi Papież,
powołuje się specjalne
komisje, które pracując
w ścisłym kontakcie ze
stroną watykańską,
opracowują szczegóły
związane z trasami,
jakimi Ojciec Święty
będzie się poruszał,
miejscami celebry i
spotkań, konstrukcją
ołtarzy, a także
zabezpieczeniem zarówno
od strony bezpieczeństwa,
jak i spraw
nadzwyczajnych.
Warunkiem dobrze
przygotowanej
pielgrzymki jest zawsze
przestrzeganie jednej
zasady: strona miejscowa
musi pozostawać w
ścisłym kontakcie z
delegatami Watykanu, a
każde ustalenie musi
zostać zaprotokołowane i
podpisane przez
organizatorów. Mons.
Boccardo przybywa do
kraju odwiedzanego przez
Papieża zazwyczaj
dwukrotnie. Towarzyszy
mu dr Alberto Gasbarri,
na co dzień dyrektor
personalny Radia
Watykańskiego, a podczas
pielgrzymek człowiek
czuwający nad
przestrzeganiem
wcześniejszych ustaleń i
dbający o stronę
techniczną wizyty.
Oprócz wyjątkowych
środków bezpieczeństwa,
jakie towarzyszą wizycie
Papieża, strona
watykańska przysyła
kilkuosobową ekipę
oficerów Gwardii
Szwajcarskiej oraz
specjalnej formacji
papieskiej ochrony, tzw.
Vigilanzy. Jeśli
ktoś dokładnie przygląda się przebiegowi
uroczystości z udziałem
Papieża, to rozpoznanie
„watykańskich tajniaków"
nie sprawia mu
specjalnych trudności.
Ich strojem jest zawsze
nienaganny czarny
garnitur, a znakiem
rozpoznawczym słuchawka
w uchu i spokojne,
taktowne, choć bardzo
wnikliwe rozglądanie się,
co się dzieje wokół
osoby Ojca Świętego,
któremu oficer Gwardii
Szwajcarskiej towarzyszy
nawet w nocy, czuwając w
okolicach papieskiego
apartamentu.
Gdzie Papież mieszka, co
je i ile przywozi
walizek?
Miejscem, w którym
zatrzymuje się Ojciec
Święty podczas swoich
podróży apostolskich
jest zazwyczaj
nuncjatura, czyli
przedstawicielstwo
dyplomatyczne Watykanu w
danym kraju, albo
rezydencja miejscowego
biskupa. Tylko raz,
podczas wizyty w
Azerbejdżanie w 2001
roku, Papież zamieszkał
w wynajętym specjalnie
na okres wizyty hotelu.
W przypadku zamieszkania
w rezydencji nuncjusza
lub miejscowego biskupa
znika praktycznie
problem z jedzeniem -
przygotowują go te same
osoby (a zazwyczaj są to
siostry zakonne), które
na co dzień gotują
domownikom. Czasami, jak
było na przykład
ostatnim razem w
Krakowie, a wcześniej w
Gdańsku, do pomocy
zaprasza się znane i
cenione restauracje.
Zaszczytu
przygotowywania „papieskiego
obiadu" dostąpiły w
Polsce m.in. restauracja
krakowskiego Hotelu Pod
Różą czy gdańska
restauracja „Pod
Łososiem". Podobnie jest
także w innych krajach.
Podczas jednego z pobytu
Papieża na Węgrzech,
obiad serwowała jedna z
najlepszych stołecznych
kuchni, z restauracji „Gundel"
- miejsca o wielkiej
tradycji i podobnie
wielkich na co dzień
cenach. Niemniej, żadna
z nich nie wykorzystuje
tego faktu w celach
marketingowych, gdyż
żadnego elementu
papieskiej wizyty nie
wolno bez zgody Watykanu
wykorzystywać do
działalności
pozareligijnej. Jednak
raj dla podniebienia
Papieża, będącego na
diecie, omija i
największymi
beneficjentami stołów są
członkowie watykańskiej
świty. Skompletowanie
odpowiedniego stroju dla
Papieża, co przy
licznych podróżach może
sprawić wiele problemów,
to zadanie osobistego
kamerdynera Jana Pawła
II, Angelo Gugela.
Papieskiemu
kamerdynerowi pomagają
także pracujące na
Watykanie polskie
siostry zakonne.
Zazwyczaj trzeba zabrać
tyle sutann, ile dni
Papież pozostanie poza
granicami Watykanu, do
tego dochodzą inne
elementy normalnego
stroju Jana Pawła. O
stroje liturgiczne dbają
ceremoniarze. Wśród
papieskiej świty nie
może zabraknąć także
jednej z 5 sióstr
sercanek, towarzyszących
Janowi Pawłowi od czasów
krakowskich. W każdą
podróż udaje się s.
Tobiana Sobótka, która
pomaga Papieżowi w
rekonwalescencji i,
jeśli zachodzi potrzeba,
pełni rolę pielęgniarki.
Nad zdrowiem Jana Pawła
II od wielu lat czuwa
dwóch lekarzy: dr
Buzonetti i dr Polisca,
którzy niemal zawsze
znajdują się w gronie
Sequito Papale, choć
każdy kraj jest
zobowiązany do
zapewnienia (zgodnie z
przyjętymi zasadami i
protokołem
dyplomatycznym) pomocy
medycznej w
każdej formie. Właśnie
te osoby, oraz
nieodłączny sekretarz
Ojca Świętego, bp
Stanisław Dziwisz,
zawsze mieszkają podczas
pielgrzymek w tym samym
miejscu co Papież.
Pozostali członkowie
Sequito muszą
zadowolić się pokojami w
hotelu. Papieskie
mieszkanie od pewnego
czasu musi spełniać nie
tylko odpowiednie
warunki bezpieczeństwa,
ale powinno dysponować
windą i nie powinno mieć
zbyt dużo schodów,
których pokonywanie
sprawia Ojcu Świętemu
sporo trudności i bólu.
Także w miejscach
celebry, których
konstrukcja i ostateczny
kształt pozostawione są
zazwyczaj lokalnym
wspólnotom, eliminuje
się te elementy
architektury, które
mogłyby utrudniać
Papieżowi poruszanie się.
Podobną konstrukcję mają
także papieskie pojazdy,
które nie zawsze są „na
kółkach".
Kto pisze Papieżowi
homilie?
Choć plan każdej
pielgrzymki zostaje
przygotowywany niejako „poza
Papieżem", to jednak
Ojciec Święty lubi nadać
programowi swój rys.
Mons. Boccardo przyznaje,
że choć szczegółowy plan
jest już uzgodniony
zarówno przez stronę
kościelną, jak i rządową,
to jednak ostatni głos
należy do Papieża, który
„robi czasem pewne
obserwacje, pyta o
szczegóły i wprowadza
małe zmiany". Wreszcie
następuje dzień
ostatecznej promulgacji
programu (kilka miesięcy
przed jej rozpoczęciem)
i właściwie na tym się
to kończy. Obok ks.
Boccardo dużo pracy przy
organizacji wizyty ma
także bp Pierro Marini
wraz ze swoimi
współpracownikami. Muszą
przygotować teksty
nabożeństw i
uroczystości,
zatwierdzić stroje
liturgiczne i zwizytować
miejsca celebry. Trzeba
też zapoznać się z
miejscowymi zwyczajami i
językiem. Kolejnym
etapem jest
przygotowanie homilii i
przemówień. Przez
dłuższy okres
pontyfikatu Papież sam
osobiście pisał
wygłaszane później
teksty. Najczęściej też
wygłaszał je w
oryginalnych językach,
co wzbudzało entuzjazm
wiernych i podziw dla
poliglotycznych
zdolności Ojca Świętego.
Wiele przemówień i
homilii powstało w
języku polskim, choć „funkcjonują"
jako napisane po włosku
czy angielsku. To
zasługa sekcji polskiej
Sekretariatu Stanu
pomagającej Papieżowi w
opracowaniu i
redagowaniu przemówień.
Podobną pomocą służą
także inne sekcje
językowe, które
przygotowują teksty pod
względem literackim i
teologicznym. W
Sekretariacie Stanu są
specjaliści niemal od
każdego języka używanego
obecnie w Kościele, więc
nie pojawi się nigdy
problem „poduczenia"
Papieża, jak czytać czy
wypowiadać tekst. Jeden
ze współpracowników
przyznaje, że „Papież,
znając wiele języków,
łatwo uczy się kolejnych,
ale chce się dowiedzieć
czy coś dobrze akcentuje
albo poprawnie wypowiada".
Temu służą także krótkie
poranne konwersacje w
języku kraju, do którego
Papież jedzie.
Rozmówcami Ojca Świętego
są najczęściej duchowni
reprezentujący dany kraj
lub znający jego
specyfikę, a
przebywający aktualnie w
Watykanie lub studiujący
w Rzymie.
************************************
Ten
gest stał się symbolem
papieskich pielgrzymek
zagranicznych. Podobno
po raz pierwszy Karol
Wojtyła ucałował ziemię,
kiedy przybył jako
wikary do Niegowici.
***********************************
O.
Roberto Tucci (na
zdjęciu z lewej strony),
zanim został podniesiony
do godności
kardynalskiej,
przygotował blisko 80
papieskich podróży, a i
dziś spotkamy go niemal
zawsze w papieskiej
świcie, choć od dwóch
lat funkcję koordynatora
pełni ks. prałat Renato
Boccardo. Sam o sobie
mówi, że jego praca
polega na umiejętnym
połączeniu roli
dyplomaty, architekta i
eksperta od
bezpieczeństwa. „Ważne
są kontakty z Kościołem
lokalnym i rządem danego
kraju, bo ich
przedstawiciele także
przyczyniają się do
ostatecznego sukcesu
organizacyjnego".
*****************************************
Zgodnie
z przyjętą zasadą Ojciec
Święty zawsze udaje się
do odwiedzanego kraju na
pokładzie włoskich linii
lotniczych Alitalia, a
wraca samolotem
narodowego przewoźnika
odwiedzanego państwa.
Wyjątkiem była podróż do
Grecji. Ze względu na
antypapieskie nastroje i
kontestowanie wizyty z
Aten do Syrii Papież
poleciał na pokładzie
włoskiego samolotu.
Podczas tej samej
podróży spotkała go
jednak miła
niespodzianka w drodze
powrotnej z Malty do
Rzymu: na pokładzie Air
Malta komendy załogi i
menu posiłku były podane
w języku polskim.
****************************************
Popularna
nazwa „volo papale"
znaczy dosłownie „lotem
papieskim". Do wizyty na
Kubie podróżujący z
Papieżem dziennikarze
korzystali z wyjątkowej
sytuacji „podniebnych"
konferencji prasowych,
kiedy Jan Paweł II
pojawiał się w tylnej
części samolotu i
odpowiadał na pytania.
Teraz ci, którzy lecą po
raz pierwszy, mają
jedynie możliwość
krótkiego spotkania z
Janem Pawłem II, by
wymienić zaledwie kilka
zdań.
****************************************
Osobą
najbliższą Papieżowi,
nie tylko podczas
zagranicznych
pielgrzymek, jest
osobisty kamerdyner,
Angelo Gugel.
Najczęściej można go
zobaczyć, kiedy odbiera
przeznaczone dla Papieża
dary i wręcza pamiątkowe
różańce. On także dba o
zawartość papieskich
walizek oraz czuwa, aby
w odpowiednim momencie,
jeśli zajdzie potrzeba,
podać Ojcu Świętemu
płaszcz lub schronić go
pod parasolem, kiedy
pada deszcz. Jest także
przy każdym posiłku Ojca
Świętego i pomaga Janowi
Pawłowi II podczas tak
prozaicznych czynności
jak ubieranie. Nosi
tytuł aiutante di
camera i dziś jako
jedyny pozostał ze
składu dawnej „świeckiej
rodziny Jego
Świątobliwości". Choć
zachowuje dyskrecję, jak
bp Dziwisz, swobodnie
mówi w kilku językach,
rozumie także polski.
Pochodzi z północy Włoch
(gdzie do tej pory
znajduje się jego
rodzinny dom), swoją
służbę rozpoczął jeszcze
za pontyfikatu Pawła VI
i choć nigdy tego nie
podkreśla, jest
człowiekiem o „błękitnej
krwi". Ktoś policzył, że
razem z Janem Pawem II
spędził już ponad 10
proc. czasu pontyfikatu,
uczestnicząc we
wszystkich podróżach i
chwilach odpoczynku (np.
w Castel Gandolfo, gdzie
zamienia się w
papieskiego kierowcę).
Do jego obowiązków
należy obsługa
papieskiego stołu i
pomoc w przygotowaniu
korespondencji bp.
Stanisławowi Dziwiszowi.
************************************
Papamobil
to najbardziej znany
pojazd na świecie. Ale
Papież korzystał często
z innych pojazdów.
Jednym z najbardziej
niezwykłych była...
riksza, którą wieziono
Jana Pawła II do
nuncjatury w Dakce,
stolicy Bangladeszu.
Zresztą nie zawsze były
to cztery lub dwa kółka.
Nie zabrakło kilku
egzemplarzy „papamobili
pływających". Wśród nich
specjalny prom, którym
Papież Jan Paweł II
płynął po jeziorze Sow's
i kanale Rideau, dzięki
czemu przeniósł się z
Ottawy do HulI w
Kanadzie, czy inny,
którym pływał podczas
wizyty w Strasburgu po
Renie.
**********************************************
Najtrudniej
jest, kiedy dochodzi do
spontanicznych i
improwizowanych wydarzeń
w pobliżu Ojca Świętego.
Ceremoniarze muszą
odpowiednio zareagować.
Biskup Piero Marini
wspomina: „Kiedy
przychodzą dzieci do
Papieża, gdy ktoś chce
ucałować jego dłoń lub
zamanifestować miłość do
Ojca Świętego, to nie ma
problemów - tylko my
musimy być bardzo
spokojni, bo brak
spokoju i opanowania
jest najgorszym doradcą.
Także trzeba czasem
przekazać Ojcu Świętemu
jakąś podpowiedz i
dzieje się to
najczęściej bez słów:
wystarczy gest". Bp
Marini współpracuje z
Janem Pawłem II od 15
lat jako mistrz
papieskich ceremonii i,
jak twierdzi, „nigdy
Papież nie okazał swego
niezadowolenia, choć
zapewne nie zawsze
wszystko było w porządku".
****************************************
Dla
Polaków niezapomniane
były chwile wycieczki po
jeziorze Wigry na
pokładzie „Trytona".
Wycieczka statkiem po
malowniczych jeziorach w
okolicach Augustowa nie
była precedensem w
historii tego
pontyfikatu. Kilka lat
temu, 9 sierpnia 1985
roku, aby dotrzeć do
sanktuarium maryjnego,
Jan Paweł II zajął
miejsce w starej,
napędzanej spalinowym
silnikiem łódce, która
potem lekko przeciążona
wolno przemierzała taflę
jeziora Togo. Chorwaci z
pewnością będą się
chwalili podróżą Papieża
katamaranem z wyspy Krk,
na którą przyleci do
Rijeki, gdzie rozpocznie
się setna podróż
apostolska Jana Pawła
II.
********************************************
Aby
pielgrzymki zawierały
także chwile wypoczynku,
organizatorzy fundują
czasem Janowi Pawłowi
specjalne atrakcje. Tak
było cztery lata temu,
kiedy kolej linowa
wyniosła Papieża na
Kasprowy Wierch, a
wcześniej, w 1987 roku,
na wzgórze San Cristobal
w Santiago de Chile.
|