|
ŚWIADEK I MISTYK
Przed rokiem, podczas
nawiedzenia królewskiej
Katedry na Wawelu i
grobu św. Stanisława
doszło do niezwykłego
wydarzenia, które
przeszło do historii
telewizji jako pierwsza
transmisja przekazu
religijnego... bez słów.
Widzowie w Polsce, a
następnie w kilkunastu
krajach świata, mogli
zobaczyć Papieża
pogrążonego w modlitwie
i medytującego tekst
brewiarza przez blisko
godzinę. W pustawym
wnętrzu krakowskiej
Katedry sporą grupę
stanowili dziennikarze,
którzy najpierw nadawali
relacje i komentowali
papieskie zachowanie,
aby szybko zamilknąć i
wszelkie, nawet
najbardziej naturalne
odruchy ograniczyć do
minimum, tak by nie
przeszkadzać w tej
lekcji modlitwy i
kontemplacji. Nazajutrz
Ojciec Święty,
odwiedzając Kalwarię
Zebrzydowską, w podobnym
skupieniu i ciszy modlił
się przed obrazem Matki
Bożej. Swoim rodakom i
milionom wiernych na
całym świecie pokazał,
że prawdziwie wielkie
czyny rodzą się z
prostej, ale wytrwałej
modlitwy, a każde nawet
najwspanialsze
przemówienie i homilia
swe źródło ma w cichej,
na pozór niemej
modlitwie i rozmowie z
Bogiem. Jan Paweł II
coraz częściej staje się
nie tylko wielkim
misjonarzem, ale również
symbolem prawdziwej
modlitwy i medytacji w
coraz bardziej
rozkrzyczanym świecie.
Dzień zaczyna od
medytacji
Jeden ze
współpracowników Ojca
Świętego czytając liczne
teksty, które ukazały
się przed ostatnią
pielgrzymką, zauważył,
że choć są one dobrze
napisane i przekazują o
Janie Pawle II szereg
poważnych i prawdziwych
informacji, ich autorzy
pomijają jeden, za to
podstawowy fakt: Papież
to przede wszystkim
człowiek modlitwy, a
każdą wolną chwilę, jaka
pojawia się pośród
licznych obowiązków,
Ojciec Święty niemal
zawsze spędza w kaplicy.
Każdy, kto choć raz
uczestniczył w
celebrowanej przez
Papieża Eucharystii
zauważa jego skupienie i
absolutne wyłączenie
oraz rysujący się na
twarzy niezwykły spokój.
Ale twarz Jana Pawła II
to przede wszystkim
twarz człowieka modlitwy.
Każdy dzień zaczyna się
od długiej medytacji:
papieskie rozmyślanie
nie jest przerywane
nawet wtedy, kiedy
prywatna kaplica
zapełnia się domownikami
i gośćmi. Potem,
punktualnie o siódmej
rano, rozpoczyna się
Msza św., którą Jan
Paweł II celebruje około
godziny. Zamiast homilii
wszyscy w milczeniu
rozważają słowa
Ewangelii. „Sam Papież
wydaje się tak głęboko
zamyślony, jakby był
nieobecny" - wspomina
swoje uczestnictwo w
takiej Mszy Luigi
Accattoli, znany włoski
dziennikarz watykanista.
„Jednak - dodaje - kiedy
byłem na tej Mszy z żoną
i naszą małą córeczką
Matyldą, ta raz głośno
zawołała mamę. Po Mszy
św. Papież pozdrowił nas
i pochwalił małą: »Przez
cały czas była grzeczna,
ale przez chwilę było ją
słychać«. Okazuje się -
podsumowuje swoje
wspomnienia żurnalista,
że Papież mimo głębokiej
kontemplacji cały czas
był z nami, wiedział, co
się dzieje!". Papież
bardzo często przerywa
swoje obowiązki, aby
choć na chwilę zajrzeć
do swojej prywatnej
kaplicy, na trzecim
piętrze Pałacu
Apostolskiego. Modlitwa
jest tak normalną dla
Ojca Świętego „pracą",
że nikogo nie dziwi fakt
przeznaczenia kilkunastu
minut na osobistą
rozmowę z Bogiem.
Tradycyjne polskie
nabożeństwa (majowe,
Różaniec, Godzinki czy
wieczorny Apel
Jasnogórski) gromadzą
także najbliższych
współpracowników Głowy
Kościoła oraz gości,
zaskoczonych tym
niezwykłym
duszpasterzowaniem.
Totus Tuus
Zawierzenie Maryi jest
kolejnym znakiem
pontyfikatu Papieża
Polaka, który
wielokrotnie podkreśla
swój osobisty, wręcz
bardzo intymny, stosunek
do Matki Boga i ludzi.
Niezwykłym przykładem
tego zawierzenia są
słowa wypowiadane przez
Ojca Świętego w
sanktuariach maryjnych,
licznie odwiedzanych w
każdym kraju, do którego
przybywa Jan Paweł II.
Szczególnie wzruszająca
i pełna osobistego
przeżycia była
pielgrzymka odbyta 13
maja 1982 roku do
sanktuarium w Fatimie.
Tam, rok po zamachu,
Papież dziękował za
uratowanie życia i
powrót do zdrowia. Tam
wiele lat później
ujawnił szczegóły
tajemnicy fatimskiej
zapowiadającej
cierpienia Kościoła i
osobiste cierpienie,
jakiego doświadczył
podczas zamachu. Kiedy
indziej Papież
powiedział o tym
najtragiczniejszym
wydarzeniu w historii
pontyfikatu wymowne
słowa: „Czyjaś ręka
strzelała, ale Inna Ręka
prowadziła kulę". Ten
maryjny rys pobożności
Jana Pawła II stał się u
Papieża czymś naturalnym
i spontanicznym. Kiedy w
1977 roku wrócił po
trudnej pielgrzymce do
Libanu, a w perspektywie
miał przygotowania do
dwunastodniowej wizyty,
jaką miał odbyć,
podróżując po swojej
Ojczyźnie, w dniu swoich
77. urodzin powiedział
skromnie: „Proszę
Najświętszą Pannę, aby
wyjednała od Boga dar
wierności dla mnie i dla
całego Kościoła.
Powtarzam dziś słowa:
Totus Tuus". Te
słowa Papież podkreśla w
każdym miejscu, dlatego
też obok innych słów
wypowiedzianych na samym
początku papieskiej
posługi „Nie bójcie się!
Otwórzcie drzwi
Chrystusowi" znak i
zawołanie herbowe Jana
Pawła II stało się
swoistym symbolem i
hasłem tego pontyfikatu.
Boży atleta i świadek
nadziei
Papież nie lubi
jubileuszy i rocznic,
zwłaszcza tych, które
odwołują się do wydarzeń
z jego życia. Niemniej,
kiedy wypadła 80.
rocznica urodzin, Jan
Paweł II dał się namówić
swemu otoczeniu i
uroczystą Mszę św. w
dniu swych urodzin
połączył z Jubileuszem
Kapłanów. Kiedy 7
tysięcy prezbiterów
przybyłych z całego
świata zapełniło
centralną część Placu św.
Piotra, Papież - jak
przystało na dobrego
ojca - udzielił kilku
prostych rad.
Najważniejsza
sprowadzała się do
powtórzenia prośby, by
kapłani stawali się
bardziej świadkami
Chrystusa we
współczesnym świecie, a
mniej nauczycielami,
doradcami czy – nie daj
Boże - urzędnikami.
Życie Jana Pawła II w
symboliczny sposób
pokazuje, jak bycie „świadkiem"
staje się prawdziwym
apostolstwem czy też
swoistym magnesem
przyciągającym innych do
Ewangelii. Symboliczna
modlitwa w kaplicy św.
Leonadra na Wawelu,
kończąca złoty jubileusz
kapłaństwa księdza,
biskupa i papieża
Wojtyły, dla niejednego
księdza stała się
wezwaniem do rachunku
sumienia i refleksji nad
własnym kapłańskim
życiem. Nic więc
dziwnego, że kolumbijski
kardynał Dario
Castrillon Hoyos,
poproszony o refleksję
nad kapłaństwem Jana
Pawła II, powiedział
krótko: „Czujemy się
prowadzeni przez Męża
Bożego, który zdobył
sobie miłość i szacunek
ponad wszelkimi
podziałami i barierami.
Bóg przygotował sobie »atletę«".
Zaś amerykański filozof
i publicysta George
WeigI nazwał Jana Pawła
II „świadkiem nadziei".
Dodajmy, świadkiem
idącym na przekór wielu
tendencjom współczesnego
świata. Niemniej, jak
sam Papież napisał w
jednej z adhortacji
skierowanej do kapłanów,
dzisiejszy świat
potrzebuje świadków
pokazujących na
przykładzie własnego
życia aktualność
przesłania Dobrej Nowiny.
Papież przypomina o tym
w każdym słowie
wygłaszanym podczas
kolejnych wizyt
duszpasterskich i
spotkań w Watykanie, ale
jeszcze dobitniej
świadczy o tym każda
chwila papieskiej
modlitwy. Nie brakuje
jej nie tylko w
rozkładzie papieskiego
dnia, ale nawet na
kartach jego publikacji.
Czyż takim przykładem
nie są strofy poetyckie
z traktatu „Tryptyk
rzymski" lub Litania do
Chrystusa Kapłana i
Żertwy zapisana w
książce „Dar i tajemnica".
Papież uczy
współczesnych
chrześcijan, że modlitwa
i kontemplacja to serce
życia religijnego, bez
którego cały organizm
Kościoła nie może
normalnie funkcjonować.
************************************************
Podczas
ubiegłorocznej
pielgrzymki Papieża do
Polski telewizja
transmitowała
brewiarzową modlitwę.
Przez prawie godzinę Jan
Paweł II trwał w ciszy,
pogrążony w modlitwie.
stacje telewizyjne nie
przerwały transmisji.
***********************************************
Jan
Paweł II to przede
wszystkim człowiek
modlitwy.
|