|
POLSKO -
OJCZYZNO MOJA
Z perspektywy
ćwierćwiecza pontyfikatu
i dziewięciu wizyt Jana
Pawła II w Ojczyźnie,
trudno dziś wskazać
jednoznacznie, która z
pielgrzymek miała
największe znaczenie.
Dziś nawet trudno
jednoznacznie
powiedzieć, które wizyty
były pielgrzymkami, a
które odwiedzinami w
Ojczyźnie. Niemniej
zawsze towarzyszyło im
wielkie zainteresowanie
mediów, wielomilionowa
obecność wiernych i
wreszcie wydarzenia
nieplanowane, „papieskie
niespodzianki".
Najtrudniejsze
są zwykle pierwsze
kroki. Podobnie było z
papieskimi pielgrzymkami
do Polski. W 1979 roku
nikt nie wiedział, „jak
to się robi". Papież
przyjeżdżał do swego
kraju, jakby z dłuższego
pobytu poza jego
granicami. Partyjne
władze bardziej liczyły
się z reakcjami Moskwy
niż z wolą narodu, a i
sami Polacy nie do końca
zdawali sobie sprawę z
tego, jak wielką są siłą
i ile mogą zdziałać,
jeśli solidarność stanie
się ich główną cnotą.
Przez kolejne lata
niemal na przemian
Papieża witała Polska
zapłakana od gazów
łzawiących i łez radości
płynących z faktu, że
stajemy się coraz
bardziej gospodarzami we
własnym domu. Kiedy w
1989 r. przyszła
wolność, a dwa lata
później odwiedził nas
Papież, ze zdziwieniem
usłyszeliśmy, zamiast
słów pochwał, kazania o
naszych narodowych
wadach. Jan Paweł II,
jak dobry ojciec, raz
pocieszał, innym razem
karcił i pokazywał, w
którym kierunku iść.
Inna sprawa, że często
podczas pielgrzymek
słyszeliśmy tylko to, co
chcieliśmy usłyszeć, a
zamiast w kierunku
wskazanym przez Papieża,
podążaliśmy w przeciwną
stronę.
1979: Bierzmowanie
dziejów
Pierwsza pielgrzymka do
Ojczyzny przez wielu
uważana jest za
najważniejszą, a jej
znaczenie porównuje się
do roli, jaką na
początku historii naszej
państwowości odegrał
chrzest. Słowa
wypowiedziane przez
Papieża na placu
noszącym wówczas nazwę
placu Zwycięstwa: „Niech
zstąpi Duch Twój i
odnowi oblicze ziemi.
Tej ziemi" stały się
symbolem narodowego
bierzmowania i wezwania
Polaków do odnowy i
przemiany. Pielgrzymka
zaczęła się w wigilię
Zesłania Ducha Świętego,
a wszystko, co potem się
działo, było dla wielu
Polaków i zagranicznych
obserwatorów prawdziwym
cudem. Polacy po raz
pierwszy od wojny mogli
zamanifestować swoją
wiarę „na placach i
ulicach" i choć
państwowa wówczas
telewizja dwoiła się i
troiła, żeby nie
pokazywać tłumów,
wszyscy dobrze
wiedzieli, że razem,
solidarnie, możemy
zmienić oblicze „tej
ziemi". Co ciekawe,
pielgrzymka była nie
tylko przebudzeniem
patriotycznego i
religijnego ducha, ale
zawierała szereg myśli
rozwijanych intensywnie
przez 25 lat
pontyfikatu. Proroctwem
można nazwać papieską
refleksję o „duchowej
jedności Europy, na
którą składają się dwie
tradycje: Zachodu i
Wschodu", wypowiedziane
w Gnieźnie, czy
przekreślenie każdego
totalitaryzmu podczas
wizyty na terenie byłego
obozu zagłady w
Oświęcimiu-Brzezince.
Przy tej okazji tysiące
dziennikarzy i gości,
mimo licznych utrudnień
ze strony władz,
zobaczyły inną Polskę.
Nie minęło 14 miesięcy,
a Polacy zobaczyli Inne
oblicze swojej Ojczyzny.
Dziś nikt nie
kwestionuje znaczenia
pierwszych odwiedzin w
Polsce i proroczej roli,
jaką Papież odegrał w
przemianach społecznych,
które miały nastąpić
niebawem. Bez
pielgrzymki do Polski w
1979 r. nie byłoby
zapewne nie tylko
Sierpnia'80, ale również
przemian roku 1989 i
kształtu Europy pod
koniec XX stulecia.
1983: Ojczyzna zraniona
Znakomitą okazją do
ponownych odwiedzin
Polski miał być rok
1982. Częstochowa
przygotowywała się do
obchodów 600-lecia
obecności ikony Czarnej
Madonny, a w kraju trwał
„karnawał Solidarności"
-jak wydarzenia roku
1981 określił jeden z
dziennikarzy. Powszechna
radość z odzyskiwanej z
każdym dniem wolności
została jednak brutalnie
przerwana wydarzeniami z
13 grudnia 1981 r. Mrok
stanu wojennego zasłonił
skutecznie przygotowania
do drugiej wizyty w
Ojczyźnie. Zresztą, co
dziś może wydawać się
ciekawe, zwolenników
przyjazdu Papieża w
pierwszym,
najtrudniejszym i
najbardziej
rygorystycznym okresie
stanu wojennego nie
brakowało ani po stronie
solidarnościowej, ani w
ekipie Jaruzelskiego.
Niektórzy internowani
byli przekonani, że
Papież nie tylko opowie
się jednoznacznie po ich
stronie i jeśli sam,
osobiście, nie da
sygnału do obalenia
rządu generała, to
przynajmniej odwiedzi
obozy i więzienia. Z
kolei niektórzy doradcy
ekipy Jaruzelskiego
liczyli naiwnie, że
Papież pochwali ich za
wybór „mniejszego zła".
Decyzja Watykanu była
jednoznaczna:
pielgrzymka może się
odbyć dopiero w 1983 r.
Choć Papież już „na
powitanie" wyraził swój
negatywny stosunek do
wprowadzenia stanu
wojennego, to jednak
przestrzegał, że „nie
chodzi o zwycięstwo
militarne, jak przed
trzystu laty, ale o
zwycięstwo natury
moralnej". W
Niepokalanowie
przypomniał, że „miłość
jest potężniejsza niż
śmierć", a potem
wielokrotnie apelował,
aby „nie dać się
zwyciężyć złu, ale zło
dobrem zwyciężać". Po
raz pierwszy, oprócz
Warszawy, Częstochowy i
terenów rodzinnej
archidiecezji
krakowskiej, władze
pozwoliły na wizytę w
Poznaniu, Katowicach, we
Wrocławiu i na Górze
Świętej Anny na
Opolszczyźnie.
1987: za was i o was
Trzecia pielgrzymka
upływała w jednym z
najsmutniejszych okresów
walki o wolną Polskę.
„Zgaszenie ducha"
narodowego, trudności
ekonomiczne i upór
komunistów broniących
swoich przywilejów
pogłębiał wszechobecny
kryzys, w jakim
znajdował się kraj.
Słabnąca pozycja władz i
gotowość wykonania kilku
gestów dobrej woli
spowodowała, że na
trasie pielgrzymki
oprócz Warszawy, Krakowa
i Częstochowy znalazły
się także Gdańsk,
Gdynia, Szczecin, Łódź,
Tarnów i skreślony w
1983 r., ze względu na
bliskość radzieckiej
granicy, Lublin. Już
pierwszego dnia, podczas
przemówienia na Zamku
Królewskim w Warszawie,
Papież pozbawił rządzącą
ekipę złudzeń i - jak to
potem żartobliwie
określił w Gdańsku -
mówił za nas i o nas.
„Każdy z tych ludzi ma
swoją osobową godność i
ma prawa tej godności
odpowiadające" -
przypominał rządzącym
wówczas Polską
komunistom i wyjaśniał:
„W imię tej godności
słusznie wszyscy dążą do
tego, aby być nie tylko
przedmiotem nadrzędnego
działania władzy i
instytucji żyda
państwowego, ale by być
podmiotem. A być
podmiotem, to znaczy
uczestniczyć w
stanowieniu o
»pospolitej rzeczy«
wszystkich Polaków".
Rzeczywistość ostatnich,
jak się potem okazało,
lat systemu została
przekreślona przez
Papieża także podczas
historycznej Mszy św. na
gdańskiej Zaspie, gdzie
Jan Paweł II nauczał o
solidarności, mówiąc o
jej znaczeniu już nie
tylko w perspektywie
Polski, ale całej Europy
Środkowej. Zasadniczym
przesłaniem kierowanym
do Polaków był apel o
odrodzenie rodziny „u
progu nowych czasów".
1991: papieskie
napomnienie
Przemiany roku 1989 i
rozpad systemu
wprowadziły narody
Europy Środkowej i
Wschodniej w stan
euforii. Polacy w sposób
szczególny oczekiwali
słów uznania i pochwały
za obalenie komunizmu i
zniszczenie systemu.
Tymczasem z ust Papieża
po raz pierwszy i chyba
ostatni płynęły nie
tylko słowa pociechy,
ale i krzyk wzburzenia i
napomnień. Sytuacja, w
jakiej odbywała się
czwarta pielgrzymka do
Ojczyzny była
szczególna: w Polsce aż
kipiało od ostrej
dyskusji o kształt
wywalczonej wolności, o
rolę i miejsce Kościoła,
o system wartości, na
jakim mieliśmy budować
państwo. Zamiast pochwał
(czego spodziewała się
część elit politycznych)
i poparcia doraźnych
rozwiązań, Papież,
podejmując aktualność
Dekalogu, napominał i
przestrzegał rodaków
przed zachłyśnięciem się
bezgraniczną wolnością.
W Kielcach wręcz
krzyczał, domagając się
prawa człowieka do życia
od poczęcia do
naturalnej śmierci, w
innych miastach
przestrzegał duchownych
przed łatwością i
pozornym sukcesem w
pracy duszpasterskiej
oraz wzywał do
odczytania znaków czasu.
Po raz kolejny słowa
Papieża okazały się
prorocze, kiedy
otwierając II Synod
Plenarny, podpowiadał
biskupom i księżom
kierunek działania. „W
poprzednim układzie
Kościół stwarzał jakby
przestrzeń, w której
człowiek i naród mógł
bronić jakby swoich praw
(...) W tej chwili
człowiek musi znaleźć w
Kościele przestrzeń do
obrony poniekąd przed
samym sobą, przed złym
użyciem wolności, przed
zmarnowaniem wielkiej
historycznej szansy" -
mówił, a wolne media i
część działaczy
katolickich, kręcąc z
niedowierzaniem głowami,
mówiło: jak bardzo
Papież nas już nie
rozumie. Kolejne lata
pokazały, że to my w
dużej mierze nie
zrozumieliśmy Papieża.
1995: czas próby sumień
W 1995 r. po raz
pierwszy w historii
wizyta w Polsce odbyła
się przy okazji
pielgrzymki do Czech,
gdzie w położonym w
pobliżu granicy Ołomuńcu
Jan Paweł II kanonizował
Jana Sarkandra.
Kilkugodzinny pobyt na
terenie diecezji
bielsko-żywieckiej miał
ukazać Polakom pilną
potrzebę kształtowania
sumienia. „Czas próby
polskich sumień trwa
(...) Polska woła o
ludzi sumienia" -
apelował Ojciec Święty
ze wzgórza Kaplicówka w
Skoczowie w czasie,
kiedy kraj był pogrążony
w sporym zamęcie i
kryzysie „młodej
demokracji". Szerokim
echem odbiły się słowa o
nietolerancji, jaką
„odczuwają szczególnie
boleśnie ludzie
wierzący". Nie uszły
uwagi słuchaczy
papieskich homilii słowa
o „spychaniu ludzi
wierzących na margines
życia społecznego" oraz
o „ośmieszaniu i
wyszydzaniu wszystkiego,
co dla nich stanowi
nieraz największą
świętość".
1997: katecheza
społeczna
Głównymi akcentami
kolejnej pielgrzymki był
46. Międzynarodowy
Kongres Eucharystyczny
we Wrocławiu i obchody
tysiąclecia śmierci św.
Wojciecha. Choć Polakom
najbardziej zapadnie w
pamięć uroczysta Msza
św. pod Wielką Krokwią i
hołd górali, to jednak
pielgrzymka miała bardzo
wiele akcentów
międzynarodowych i
uniwersalnych. Wymowa
Kongresu
Eucharystycznego,
którego hasłem były
słowa: „Chrystus
wczoraj, dziś i na
wieki", gromadzącego
licznie przybyłych
przedstawicieli innych
krajów, nadawała
papieskim odwiedzinom
dodatkowego wymiaru.
Postać św. Wojciecha i
spotkanie w Gnieźnie, w
którym uczestniczyli
prezydenci siedmiu
państw, oraz kanonizacja
na krakowskich Błoniach
św. Jadwigi Królowej
ukazały Kościołowi w
Polsce, z jakimi
wartościami i tradycjami
musi odnaleźć swoje
miejsce w nowej Europie.
Papież otwarcie i
wyraźnie przekonywał w
Krakowie, że „Kościół w
Polsce może ofiarować
jednoczącej się Europie
swoje przywiązanie do
wiary, natchniony
religijnością obyczaj,
duszpasterski wysiłek
biskupów i kapłanów i
wszystko to, dzięki
czemu Europa może
stanowić organizm
pulsujący nie tylko
wysokim poziomem
ekonomicznym, ale także
głębią żyda duchowego".
1999: pielgrzymka
rekordów i niespodzianek
Ostatnie w XX stuleciu
odwiedziny Polski przez
Papieża pod każdym
względem były
zaskakujące i rekordowe.
Jest to najdłuższa ze
wszystkich
dotychczasowych
zagranicznych
pielgrzymek wizyta w
jednym kraju. W ciągu 12
dni Ojciec Święty zdążył
odwiedzić 22 miasta!
Podejmując temat Ośmiu
Błogosławieństw,
przygotowywał Polskę od
Bałtyku po „gór szczyty"
na czas Wielkiego
Jubileuszu Zbawienia.
Odwiedzał diecezje, w
których jeszcze nie był.
Do historii przeszła
wizyta w Sejmie, gdzie
Jan Paweł II wygłosił
jedno z najważniejszych
swoich przemówień.
Podkreślając rolę, jaką
Kościół odegrał w
przezwyciężaniu systemu
totalitarnego i
budowaniu demokracji,
opartej na mocnych
zasadach etycznych,
ostrzegał przed
ideologizowaniem
demokracji i wolnego
rynku oraz pozbawieniem
polityki zasad
moralnych. Do historii
pielgrzymka z 1999 roku
przejdzie także ze
względu na niezwykłe,
ale i dramatyczne
wydarzenia: ponad 2
miliona wiernych zamarło
z wrażenia, kiedy na
krakowskich Błoniach
obwieszczono, że ze
względu na zły stan
zdrowia Papież nie może
przybyć i odprawić Mszy
św. Były też chwile
zaskakujące
oryginalnością: w
Bydgoszczy i Elblągu
Papież poza homiliami
wspominał swoje
kajakarskie wyprawy. W
Starym Sączu uczył, jak
wędrować po Beskidach
„jego szlakiem", ale
rekord spontaniczności
padł w Wadowicach,
dzięki czemu najbardziej
znanym na świecie
ciastkiem jest od
tamtego wieczoru
kremówka. Niepowtarzalny
charakter miała także
wizyta u państwa
Milewskich, w rodzinie
prostych rolników
podczas pobytu nad
Wigrami. Ciekawą rzeczą
jest i to, że po 20
latach w Warszawie, w
tym samym miejscu Papież
powtórzył słowa o
potrzebie „zstąpienia
Ducha Świętego i
odnowienia oblicza
ziemi".
2002: w rodzinnym
Krakowie
W 1999 roku mieszkańcom
Krakowa (a pewnie i
licznym rzeszom
pielgrzymów z południa
Polski) nie dane było
spotkać się z Ojcem
Świętym. Niektórzy już
wówczas snuli plany, że
Papież swojego Krakowa
nie zostawi „bez
osobistego słowa".
Zamysł ten ziścił się
przed rokiem, kiedy Jan
Paweł II przybył do
Krakowa, aby osobiście
poświęcić nowo
wybudowaną bazylikę
Bożego Miłosierdzia i
przekazać z tego miejsca
całemu Kościołowi i
światu, że , Bóg jest
bogaty w miłosierdzie".
Uroczystość w
sanktuarium zgromadziła
tysiące czcicieli Jezusa
Miłosiernego, ale blisko
3 mln wiernych, którzy
zgromadzili się na
Błoniach i ulicach
Krakowa oraz ponad 10
mln Polaków śledzących
każdy krok Jana Pawła
przed telewizorami (a
relacje z pielgrzymki i
transmisje nadawały
zarówno stacje publiczne,
jak i prywatne)
świadczyły o tym, że
każde spotkanie z Ojcem
Świętym jest nam
potrzebne. Chyba nie
tylko nam. Czy inaczej
można odbiera
wypowiedziane na
lotnisku w Balicach
słowa: „żal odjeżdżać!".
****************************************
2
czerwca 1979 roku
warszawskie lotnisko
Okęcie. Jan Paweł II
powitał Ojczyznę
rozpostartymi ramionami,
jakby chciał objąć cały
kraj i każdego
mieszkańca...
************************************************
„Jesteś
u siebie" - witał kard.
Franciszek Macharski
Jana Pawła II na
krakowskich Błoniach w
1983 r. Dwa i pół
miliona zgromadzonych
tam Polaków owacjami
potwierdziło te słowa.
*********************************************
Zakopane
Msza św. pod Wielką
Krokwią 1997 rok.
*********************************************
19
sierpnia 2002 roku
lotnisko w Krakowie
Balicach. Jan Paweł II
opuszcza Ojczyznę.
|