|
PAPIEŻ
WYZWOLICIEL
W ciągu 25 lat
pontyfikatu Jan Paweł II
spotkał się z 690
głowami państw oraz
przyjął dodatkowo 226
premierów i szefów
rządu. Do blisko tysiąca
najważniejszych
przedstawicieli
światowej polityki
trzeba doliczyć 38
koronowanych głów
państw, które witały
Ojca Świętego w swoich
krajach lub odbywały
oficjalne wizyty w
Watykanie. Nie każde
spotkanie z Papieżem
wywoływało entuzjazm i
zrozumienie. Wystarczy
zauważyć, że wśród tych
osób byli zbrodniarze i
zwykli bandyci
reprezentujący
komunistyczne partie,
junty wojskowe i
samozwańczy dyktatorzy
zapewniający sobie
„społeczne poparcie"
ciągłymi represjami i
terrorem.
Reprezentowali różne
systemy polityczne i
przekonania, niektórzy
nawet ostentacyjnie
demonstrowali swój
katolicyzm, inni, wręcz
przeciwnie, ateizm.
Kiedy spotykali się z
Papieżem, chcieli zawsze
udowodnić światu, że nie
są tacy źli, skoro
najwyższy autorytet
moralny podaje im dłoń i
odbywa oficjalne
spotkania w rządzonych
przez nich krajach,
państwach, które na ogół
omijali przedstawiciele
demokratycznego świata.
Papież, odwiedzając
Chile rządzone przez
Pinocheta, Paragwaj
trzymany twardą ręką
gen. Stroessnera,
Filipiny opanowane przez
rodzinę Marcosów czy
lewicową juntę
sandinistów w Nikaragui
i Kubę Fidela Castro,
przybywał zawsze do
prostych ludzi, dając im
nadzieję nie tylko na
polityczną wolność i
demokrację, ale również
(a może przede wszystkim)
na wolność w wymiarze
duchowym, która
przynajmniej w Europie
pozwoliła całym narodom
zrzucić jarzmo
komunistycznego
totalitaryzmu.
Różańcowa rewolucja
Filipiny są największym
katolickim krajem Azji,
właściwie jedynym, gdzie
Kościół cieszy się nie
tylko wielkim poparciem
społecznym, ale ma
również od wielu lat
realny wpływ na życie
publiczne. Nic więc
dziwnego, że już w 1981
roku, podczas
przygotowywania
papieskiej wizyty w Azji
(a trasa tej jednej z
najdłuższych pielgrzymek
wiodła od Pakistanu,
przez Filipiny na wyspę
Guam, a potem do Japonii
i na Alaskę), Jan Paweł
II zamierzał odwiedzić „katolicką
wyspę", jak czasem
nazywa się Filipiny. Tuż
przed wizytą pojawił się
problem. Kard. Jaime
Sin, filipiński Chińczyk
i od 1984 r. arcybiskup
Manili, stolicy kraju,
poinformował Watykan, że
rządzący Filipinami
dyktator Ferdinand
Marcos chce wykorzystać
wizytę Papieża do
uwiarygodnienia swojej
władzy, przypisując
sobie zasługę
zaproszenia Jana Pawła,
co dla wielu
Filipińczyków było
najważniejszym
wyróżnieniem, jakie
mogło spotkać ich
osobiście oraz cały kraj.
W kraju formalnie
obowiązywał stan
wyjątkowy, wprowadzony
decyzją Marcosa jeszcze
w 1972 r. Dyktator,
chcąc zdobyć uznanie
miejscowych biskupów,
zniósł stan wyjątkowy
dosłownie w przededniu
wizyty Papieża, a sama
ceremonia powitania
miała charakter komiczny.
Znienawidzona para
dyktatorska, Marcos wraz
z małżonką, chciała za
wszelką cenę „ogrzać się"
w cieniu Gościa z
Watykanu, czyniąc z
powitania i oficjalnych
punktów programu
pompatyczną akademię.
Papież natomiast ani
przez chwilę nie
pozwolił zakłócić swojej
misji: podczas
oficjalnego przyjęcia
wydanego przez Marcosa w
pałacu prezydenckim Jan
Paweł II nie mniej
oficjalnie skrytykował
styl rządów
dyktatorskich i wskazał,
że nie wystarczy tylko
oficjalnie odwołać stan
wyjątkowy, ale każdy
konflikt między
bezpieczeństwem
narodowym a prawami
człowieka trzeba
rozstrzygać na korzyść
człowieka, bo „państwo
istnieje po to, aby
służyć ludziom". Słowa
wypowiedziane w
naturalny, ale i
niepozbawiony emocji
sposób Filipińczycy
przyjęli z wielką
radością i nadzieją (a
spotkanie to, jak każde
z udziałem Marcosa,
miejscowa państwowa
telewizja transmitowała
w całości), zaś dla
obserwatorów kwestia
erozji systemu
dyktatorskiego
sprowadziła się do
pytania: kiedy?
Konfrontacja między
wizją świata Jana Pawła
II i wizją władzy
dyktatora Marcosa nie
pozostawiła wątpliwości
nie tylko, po czyjej
stronie jest racja, ale
i kto ostatecznie
zwycięży. Filipińczycy
wsparci przez swoich
hierarchów zaczęli
odważniej bronić swojej
wizji świata. Jej
urzeczywistnieniem była
niezwykła „różańcowa
rewolucja" z 1986 roku,
kiedy miliony
Filipińczyków modlitwą
odpowiadały na terror,
fałszerstwa wyborcze i
prześladowanie opozycji.
Biskupi oficjalnie
popierali opozycję
skupioną wokół Corazon
Aquino, a Watykan
dyskretnie wspierał ruch
na rzecz demokracji. Po
roku walki i modlitwy o
wolność Papież mógł
otrzymać od kard. Sin z
Manili wiadomość: Maryja
zwyciężyła, Filipiny są
wolne i czekają na
Ciebie.
Apel ze stadionu w
Santiago de Chile
Ameryka Łacińska,
demograficzne centrum
świata katolickiego, za
czasów pontyfikatu Jana
Pawła II najbardziej
zmieniła swoje oblicze:
od kontynentu rządzonego
przez junty wojskowe i
lokalnych dyktatorów
zaczęła przechodzić do
demokracji, wzajemnej
zgody i przebaczenia. Z
pewnością wielki wpływ
na te zmiany miały
liczne wizyty
duszpasterskie Papieża,
który rozmawiając także
z dyktatorami, nigdy nie
zapomniał o
przypominaniu
podstawowych praw
człowieka. Świadkiem
najbardziej widowiskowej
papieskiej lekcji było w
1987 roku Chile. Kraj
ten, z wielką tradycją
miejscowego Kościoła, od
1973 r. był rządzony
przez gen. Augusto
Pinocheta, człowieka,
którego wielką zasługą
pozostanie zatrzymanie
komunistycznej rewolucji,
na skraju której stanęło
Chile za czasów rządów
prezydenta Allende, ale
zarazem - a trzeba to
również wyraźnie
przypominać - wielką
winą Pinocheta pozostaną
gwałty, tortury i śmierć
tysięcy ludzi. Podczas
zaplanowanej na Wielki
Post pielgrzymki do
Ameryki Południowej
Papież miał odwiedzić
właśnie Chile i
podnoszącą się po latach
rządów wojskowych
Argentynę. Już podczas
lotu Papież,
odpowiadając na pytanie
jednego z dziennikarzy o
rolę, jaką powinien
odegrać w Chile Kościół,
nie pozostawił
wątpliwości: miejsce i
głos Kościoła muszą być
równie wyraźne jak
podczas wydarzeń na
Filipinach, „bo jest to
część duszpasterskiej
misji Kościoła". W tym
czasie znaczna część
Episkopatu Chile, z
nowym biskupem stolicy
kraju, kard. Juanem
Francisco Fresno
Larrain'em na czele,
otwarcie popierała
opozycyjne partie
centrowe i utrzymywała
żywe kontakty z
Wikariatem Solidarności
- kościelną strukturą
stworzoną na rzecz
demokratyzacji państwa.
Wizyta w Chile miała być
stworzeniem Chilijczykom
szansy na opowiedzenie
się, w którym kierunku
powinny iść zmiany, oraz
obudzeniem nadziei na
demokratyzację struktur
państwowych. Nazajutrz
po przylocie Papież
długo rozmawiał z gen.
Pinochetem. Nie było
zwyczajowych mów i
powitań, była długa
rozmowa, która - jak
potem wspominał sam gen.
Pinochet - nie pozostała
bez wpływu na jego
decyzje. Słynne zdjęcie
Papieża i Pinocheta na
balkonie Pałacu
Prezydenckiego wywołało
wiele pytań o intencje
tego gestu. Sam Papież
następnego dnia nie
pozostawił złudzeń, o
czym rozmawiał z
przywódcą rządzącej w
Chile junty. Na
stadionie w stolicy
kraju, niemal w tym
samym miejscu, gdzie
niegdyś więziono i
torturowano przeciwników
Pinocheta, podczas
spotkania z młodzieżą
Papież otwarcie domagał
się rezygnacji ze
stosowania przemocy i
poparł tych, którzy
pragną żyć w „społeczeństwie
w większym stopniu
odpowiadającym ludzkiej
godności", Powiewu
wolności, jaki przyniósł
na chilijską ziemię
Papież, nie zakłóciła
nawet próba sił, kiedy
podczas jednej ze Mszy
św. przeciwnicy
demokratyzacji próbowali
zakłócić jej przebieg.
Papież spokojnie
przypominał, że jedyną
drogą do wolności musi
być pojednanie i
wybaczenie. Na zmiany
Chile nie musiało długo
czekać. Półtora roku
później w demokratycznym
głosowaniu odrzucono
rządy wojskowych, a
Pinochet wybór narodu
przyjął i zaakceptował.
Wkrótce opozycyjny
działacz i
chrześcijański polityk
Patricio Aylwin został
wybrany na prezydenta
Chile, kraju, który stał
się wkrótce przykładem
stabilnej demokracji.
Siła watykańskiej
dyplomacji
Rok po wizycie w Chile i
Argentynie Papież
zaplanował kolejną
podróż duszpasterską na
kontynent amerykański.
37. pielgrzymka miała go
zaprowadzić do Urugwaju,
Boliwii, Peru i
Paragwaju. Stało się
jasne, że najważniejszym
jej punktem będzie
konfrontacja z reżimem
gen. Alf redo
Stroessnera, rządzącego
w Paragwaju
nieprzerwanie od 1954
roku, kiedy wraz z
wojskiem przejął władzę.
Zmiany polityczne, jakie
dokonywały się w innych
krajach tego kontynentu,
dawały nadzieję na
podobne procesy w
Paragwaju. Także dlatego
organizatorzy
pielgrzymki uznali za
stosowne doprowadzić do
spotkania z opozycyjną
grupą „Budowniczych
Społeczeństwa". Zanim
jednak Papież przybył do
Paragwaju, rzecznik
Watykanu Navarro-Valls
dowiedział się, że gen.
Stroessner „odwołał"
papieskie spotkanie z „Budowniczymi".
Reakcja Watykanu była
błyskawiczna i
bezprecedensowa: jeśli
takie jest oficjalne
stanowisko władz, Papież
nie pojedzie do
Paragwaju. Kolejne dni
upłynęły na gorączkowej
wymianie stanowisk i
rozmowach
dyplomatycznych. Dla
Stroessnera stało się
jasne, że taki obrót
spraw doprowadzi do
politycznej
kompromitacji dyktatora
i izolacji jego ekipy na
forum międzynarodowym. Z
kolei ludzie czekający
na przybycie Papieża
mogliby swoje
niezadowolenie przenieść
na rządzącą juntę i
ostatecznie Paragwaj
mógł się pogrążyć w
wojnie domowej.
Informacja o problemach
przedostała się do prasy,
co doprowadziło do
licznych spekulacji i
wywołało autentyczne
poruszenie opinii
publicznej. Jeden z
zauszników
paragwajskiego dyktatora
zaczął wywierać naciski
na stronę watykańską,
oskarżając ją o chęć
popierania środowisk...
komunistycznych, za
które uznał „Budowniczych
Społeczeństwa". Jednak
sprawa była przesądzona:
albo wizyta odbędzie się
w uzgodnionym wcześniej
trybie, albo Paragwaj na
Papieża jeszcze zaczeka.
Ostatecznie władze
Paragwaju ustąpiły i Jan
Paweł II mógł skierować
do wiernych swoje
orędzie skupione wokół
wydanej niedawno
encykliki „Sollicitudo
rei socialis".
Podstawowym przesłaniem
Papieża były słowa, że „wolność,
sprawiedliwość i
uczestnictwo są
nieodzowne w budowaniu
prawdziwej demokracji".
Ludzie przyjmowali słowa
Ojca Świętego z wielkim
entuzjazmem, dając wyraz
swemu niezadowoleniu z
dyktatorskich rządów
gen. Stroessnera,
któremu w czasie wizyty
„puściły nerwy": jeszcze
przed odlotem Papieża
zaczęły się aresztowania
opozycji, a na wielu
ludzi zaangażowanych w
działania antyreżimowe (także
związanych wprost z
Kościołem) spadły
represje. Niemniej
polityczny żywot
generała już się kończył:
dziewięć miesięcy
później został obalony w
wyniku przewrotu
wojskowego, a w 1993
roku w Paragwaju odbyły
się już powszechne i
wolne wybory. Słowa
Papieża po raz kolejny
stały się faktem.
Opisane przykłady
skutecznego
przemieniania
politycznego oblicza
świata pokazują nie
tylko moralną siłę
pontyfikatu Jana Pawła
II, ale także jego
niezwykłe wyczucie
sytuacji, swoistego „momentu
historycznego". Papież
udając się do krajów
rządzonych przez
dyktatorów, znakomicie
potrafił „mówić za ludzi",
niczym w Polsce w 1987
r. Ludzie uważnie
słuchając, wyciągają
wnioski, których efektem
są przemiany społeczne i
polityczne nie tylko na
Filipinach, w Chile czy
Paragwaju. Niezwykle
ważna była rola, jaką
Papież osobiście i
Kościół odegrał w
przemianach
demokratycznych w
Nikaragui czy w
przywróceniu
niepodległości Timorowi
Wschodniemu. Dziś nikt
już prawie nie pamięta o
takich dyktatorach jak
rządzący Indonezją
żelazną ręką Suharto czy
sandinowski przywódca
Nikaragui Daniel Ortega,
albo niszcząca z
premedytacją Haiti
rodzina Duvalierów.
Jeśli tych efektów
jeszcze wyraźnie nie
widać na Kubie, nie
trzeba się martwić.
Także na Fidela Castro
przyjdzie czas.
***************************************
Podczas
Mszy św w Managui -
Nikaragua - 4 marca 1983
roku grupa klakierów
próbowała przeszkodzić
Ojcu Świętemu w
wygłoszeniu homilii
*******************************************
W
pierwszych dniach nowego
roku Papież spotyka się
z przedstawicielami
wszystkich państw przy
Stolicy Apostolskiej. Na
zdjęciu: spotkanie Jana
Pawła II z ambasadorami
akredytowanymi przy
Watykanie 10 stycznia
2002 roku
********************************************
W
1987 roku Jan Paweł II
przybył do rządzonego
przez wojskową juntę, z
gen. Augusto Pinochetem
na czele, Chile. W
swoich wystąpieniach
mówił o cierpieniach i
bólu narodu chilijskiego.
Podziękował też
duchownym, którzy nieśli
pomoc ofiarom terroru.
Rok póżniej Pinochet
przegrał wybory, a w
1990 roku ustąpił ze
stanowiska prezydenta i
szefa wojskowej junty.
*******************************************
Do
Afryki Jan Paweł II
pielgrzymował 14 razy.
Mieszkańcom tego
kontynentu powtarzał: "Nie
jesteście sami. Jest z
wami papież". I upominał
się o wygnanych,
bezdomnych i
prześladowanych.
*****************************************
Jan
Paweł II przybywa do
stolicy Filipin - Manili.
Dzień wcześniej rządzący
krajem dyktator F.
Marcos zniósł
obowiązujący od 1972
roku stan wyjątkowy.
*******************************************
Powitanie
Ojca Świętego przez
Fidela Castro na Kubie
22 stycznia 1998 roku.
Na tę okazję
komunistyczny przywódca
Kuby żołnierski mundur
zamienił na garnitur.
|