|
OSTATNIE DNI
-
Młodzież ponad
wszystko
-
To tylko grypa
-
Pierwszy pobyt w
szpitalu
-
Nie ma powodu do
niepokoju
-
Świat zrywa się do
modlitwy
-
Śledzić przebieg
własnej choroby
-
Niezwykła transmisja
-
Najdrożsi braci i
siosty witajcie
-
Drugi pobyt w
szpitalu
-
Watykan duży o los
Papieża
-
Co ze mną
zrobiliście?
-
Papież jest na
krzyżu
-
Nie odpuszcza
wstrzymaj
-
Co słychać w
Moskwie?
-
VA BENE, VA BENE
-
Niedziela palmowa
bez Papieża
-
Ostatni raz na
oczach świata
-
Zapaść
-
Alarmowy stan
modlitwy
-
Pozwólcie mi odejść
do domu Ojca
***************************************
1. MŁODZIEŻ PONAD WSZYSTKO
W styczniu było już
jasne, że papieska pielgrzymka do Polski nie dojdzie do
skutku. Oficjalnym powodem były planowane w Polsce na
czerwiec 2005 roku wybory parlamentarne. Tym samym w
terminarzu papieskich podróży na 2005 rok został tylko
jeden punkt: Ojciec Święty za wszelką cenę chciał
odwiedzić Kolonię w Niemczech, gdzie miał się odbyć XX
Światowy Dzień Młodzieży. Inne tak ambitne plany miały
być uzależnione od stanu zdrowia 84-letniego Jana Pawła
II. Zdrowia, które z każdym dniem pogarszało się.
Na razie jednak nie
było powodów do obaw. Jeszcze w styczniu 2005 roku
Papież przyjął na audiencji zawodników Cracovii, swojego
ulubionego klubu piłkarskiego. Otrzymał od nich koszulkę
z numerem „1" i napisem „Karol Wojtyła" (jak wiadomo, w
młodości grał właśnie na bramce). Audiencja wprawiła go
w znakomity humor. Gdy pozował do pamiątkowego zdjęcia z
piłkarzami, niczym rasowy kibic tej drużyny rzucił:
„Cracovia pany!"
Dobry nastrój nie
opuścił go także kilkanaście dni później, gdy prezes
firmy Ferrari, Luca Cordero di Montezemolo, wręczył mu
czerwony model miniaturę najszybszego samochodu świata,
wygrywającego wyścigi Formuły I. Szerokim uśmiechem
obdarzył także słynnych kierowców rajdowych obecnych na
audiencji - mistrza świata Michaela Schumachera i
Rubensa Barrichello.
2. TO TYLKO
GRYPA
Pierwszy niepokojący
sygnał pojawił się 31 stycznia. Papieski rzecznik Joaquin Navarro -Valls poinformował, że z powodu objawów
grypy, które męczyły Ojca Świętego od kilkunastu godzin,
Jan Paweł II zawiesił wszystkie audiencje. Dzień później
okazało się, że rozwój choroby uniemożliwi Papieżowi
obecność na tradycyjnej audiencji środowej.
Zaniepokojenie
świata związane z pogarszającym się stanem zdrowia Ojca
Świętego próbował łagodzić Navarro -Valls. „Jan Paweł II
czuje w tych dniach to samo, co miliony Włochów chorych
na grypę - tłumaczył w Radiu Watykańskim. - Ojciec
Święty ma grypę, której objawy są doskonale znane wielu
milionom Włochów o tej porze roku, w następstwie czego
odwołane zostały spotkania zaplanowane w najbliższych
dniach."
Zwykła grypa? Być
może, ale w wieku 84 lat i u tak ważnej osoby, a na
dodatek cierpiącej na chorobę Parkinsona, nawet grypy
nie można było lekceważyć. Nic więc dziwnego, że ludzie
na całym świecie zaczęli modlić się o powrót do zdrowia
Jana Pawła II. „Myślę, że ta forma solidarności ma dla
niego ogromną wartość" - zapewnił papieski
rzecznik.
3.
PIERWSZY POBYT w SZPITALU

FOTO: Ojciec Święty w
poliklinice Gemelli ogląda transmisję z modlitwy Anioł
Fański, której w jego zastępstwie przewodniczy abp
Leonardo Sandri, 06.03.2005 r.
Tego samego dnia
wieczorem świat obiegła niepokojąca wiadomość - o
godzinie 22.50 Jan Paweł II w trybie pilnym został
przewieziony do polikliniki Gemelli. W krótkim
komunikacie Navarro-Valls oświadczył, że w przebiegu
papieskiej choroby wystąpiły komplikacje. Zaraz po
kolacji Ojca Świętego złapał spazmatyczny kaszel.
Wstępne badania wykazały, że ma ostre zapalenie krtani i
tchawicy.
Obserwatorzy
podkreślali, że z medycznego punktu widzenia było
błędem, iż - chory na grypę i mający już gorączkę - Jan
Paweł II dwa dni wcześniej poprowadził modlitwę Anioł
Pański z otwartego okna swojego apartamentu. Przypuszcza
się, że właśnie ten ponad dwudziestominutowy pobyt na
chłodnym powietrzu mógł być powodem komplikacji.
Papież został
umieszczony na dziesiątym piętrze szpitala, w specjalnym
pokoju, który cały czas był dla niego przygotowany. Wraz
z Ojcem Świętym do kliniki udał się jego sekretarz abp
Stanisław Dziwisz, osobisty lekarz Renato Buzzonetti,
kamerdyner Angelo Gugel i Joaquin
Navarro-Valls. W ślad za nimi przybyły
oczywiście tłumy dziennikarzy. Niemal natychmiast
zakazano im zbliżania się do szpitala na mniej niż 50
metrów. Być może była to reakcja na fałszywą, jak się
później okazało, informację dziennikarską, że Jan Paweł
II był reanimowany.
4.NIE MA POWODU DO NIEPOKOJU

FOTO: Z okna
swego apartamentu szpitalnego na dziesiątym piętrze Fapież pozdrawia wiernych zgromadzonych przed
polikliniką Gemelli, 06.03.2005 r.
W południe 2 lutego
w oficjalnym komunikacie Navarro-Valls stwierdził, że
Ojciec Święty wraca już do zdrowia, miał spokojną noc i
rano zjadł normalne śniadanie. „Ubiegłej nocy
kontynuowano terapię, która miała na celu poprawę
oddychania, co pozwoliło na stabilizację stanu zdrowia.
Funkcje kardiologiczne, oddechowe oraz metaboliczne są w
tej chwili w normie" - wyjaśniał rzecznik.
Dociekliwi
dziennikarze zwrócili uwagę, że komunikat wydał dyrektor
biura prasowego Stolicy Apostolskiej, a nie dyrekcja
polikliniki Gemelli czy opiekujący się Papieżem zespół
lekarzy. „Powiedziałbym, że nie ma powodu do
szczególnego niepokoju" - uspokajał tymczasem Navarro-Valls. Zapowiedział, że Jan Paweł II pozostanie
w szpitalu przez kilka dni. „O tym, kiedy wyjdzie,
zadecydują lekarze" - dodał i na odchodne rzucił:
„Wracam do Watykanu, bo wszystko jest w porządku."
Wydawało się, że z
Papieżem faktycznie jest już dobrze. Tego samego dnia
ks. prałat Paweł Ptasznik, kierujący Polską Sekcją
Sekretariatu Stanu, w wywiadzie dla Katolickiej Agencji
Informacyjnej opowiadał, co Jan Paweł II tego dnia
robił: „Rano wraz z abp. Dziwiszem odprawił Mszę Św.,
potem były badania, później odpoczywał, czytał, modlił
się, rozmawiał z tymi, którzy go otaczają w szpitalu.
Jego sytuacja zdrowotna jest dobra i od samego początku
nie była najgorsza. Świadczy o tym fakt, że został
przewieziony do swojego pokoju, a nie na oddział
reanimacji czy intensywnej terapii. Nie ma więc powodów,
żeby się niepokoić."
5. ŚWIAT ZRYWA SIĘ DO MODLITWY
A jednak świat się
niepokoił i to do tego stopnia, że zdezorientowani
ludzie, niezależnie od wyznania, zaczęli gromadzić się w
kościołach i szukać pocieszenia w modlitwie. I wtedy
zaczęło dziać się coś, co do dzisiaj trudno wytłumaczyć.
Oto wokół schorowanego, starego i schylonego do ziemi
Jana Pawła II, tak wszystkim bliskiego, choć leżącego za
nieprzeniknionymi szybami rzymskiej kliniki, zaczęli się
gromadzić ludzie wszystkich narodów i wyznań.
„Polacy modlą się o
zdrowie dla Jana Pawła II" - informowały tytuły gazet,
których dziennikarze byli wyraźnie zaskoczeni widokiem
kościołów wypełnionych w środku tygodnia tłumami
wiernych. Tłumami, które od teraz z każdym dniem były
coraz większe.
Warszawiacy
spontanicznie zapełnili kościół św. Anny, gdzie o godz.
15 odmawiano koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji
chorego Papieża. Mieszkańcy Zakopanego gromadzili się w
sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach,
wybudowanym jako wotum za uratowanie życia Ojca Świętego
z zamachu w 1981 roku. Tam żarliwie modlili się za -jak
mówili - „Gazdę Świata". Nieustająca modlitwa o zdrowie
dla Jana Pawła II trwała także na Jasnej
Górze. Stanem Papieża
zaniepokojeni byli nie tylko katolicy. Serdeczne
życzenia powrotu do zdrowia przesłali Ojcu Świętemu
naczelny rabin Rzymu Riccardo Di Segni i przewodniczący
wspólnoty muzułmańskiej Wiecznego Miasta Muhammad
Dachan.
Nawet arabska stacja telewizja
Al-Dżazira, która zasłynęła z przekazywania komunikatów
przesyłanych przez organizacje terrorystyczne,
zamieściła obszerną wiadomość o Janie Pawle II na swojej
stronie internetowej. Określiła go jako człowieka, który
,jak niewielu innych wpłynął na historię XX wieku" i
który niezmordowanie dążył do odnowy stosunków z innymi
religiami.
6. ŚLEDZIĆ PRZEBIEG WŁASNEJ
CHOROBY

FOTO: Ojciec Święty
koncelebruje Mszę św. w pozycji siedzącej, 6.03.2005
r.
Tymczasem Ojciec
Święty powoli wracał do siebie. Nie miał już gorączki,
odżywiał się regularnie i coraz więcej czasu spędzał w
fotelu, przeglądając gazety. Oglądał nawet wiadomości,
żeby - jak sam podobno zażartował - „śledzić przebieg
własnej choroby". W sobotę 5 lutego obejrzał w telewizji
uroczystość urządzoną w auli Pawła VI na święto Matki
Bożej Zaufania.
W niedzielę 6
lutego pojawił się wreszcie w oknie polikliniki Gemelli
i wraz ze zgromadzonymi pod oknami wiernymi odmówił
modlitwę Anioł Pański. Fakt, że pokazał się publicznie,
świadczył o tym, że czuł się znacznie lepiej. Wbrew
powszechnemu przekonaniu okna papieskiego pokoju nie
wychodzą bowiem na plac przed kliniką i za każdym razem,
aby ukazać się w szpitalnym oknie, Jan Paweł II musiał
opuszczać swój pokój i pokonywać długi korytarz.
W rozważaniu, które
w jego imieniu odczytał abp Leonardo Sandri, Papież
wyraził wdzięczność dla lekarzy i pielęgniarek,
opiekujących się nim w szpitalu, a także podziękował za
modlitwy i wyrazy wsparcia ludziom na całym świecie. Na
zakończenie przemówił osobiście, udzielając wszystkim
błogosławieństwa.
Trzy dni później
spędził pracowity dzień. Była akurat Środa Popielcowa,
odprawił więc w szpitalnym pokoju Mszę św.
Pobłogosławionym przez siebie popiołem posypał najpierw
głowy koncelebransów, a następnie głowę osobistego
lekarza dr. Renato Buzzonettiego i pozostałych
opiekujących się nim lekarzy. Tego samego dnia po
południu przyjął dziecko z sąsiadującego z jego pokojem
oddziału onkologii.
Jak zauważyli
watykaniści, była to pierwsza Środa Popielcowa, którą
Jan Paweł II spędził poza Watykanem.
7. NIEZWYKŁA TRANSMISJA

FOTO: Jan Paweł II
powracający do Watykanu po pobycie w szpitalu błogosławi
wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra, 13.03.2005 r:
10 lutego krótko po
godzinie 19 światowe stacje telewizyjne przerwały
niespodziewanie swój program, by nadać niezwykłą
transmisję. Oto spod polikliniki Gemelli wyruszył w
trwającą 20 minut podróż najsłynniejszy biały samochód
świata. Za szybami papamobilu siedział rześko
wyglądający Jan Paweł II oraz jego dwaj sekretarze: abp
Stanisław Dziwisz i ks. prał. Mieczysław Mokrzycki.
Wzdłuż ulic
Wiecznego Miasta zgromadziło się wiele osób, które
pozdrawiały przejeżdżającego Papieża. Ojciec Święty nie
pozostawał dłużny: raz po raz machał ręką i błogosławił
mijane osoby. Krótko po godz. 19.30 był już w
Watykanie.
„Ojciec Święty
wyglądał dobrze, a na pewno nie gorzej niż przed
pójściem do szpitala - informowała KAI. - O jego dobrej
formie świadczy też pośrednio fakt, że jechał właśnie
papamobilem, a więc otwartym samochodem, w którym było
go dobrze widać, a nie np. karetką czy samochodem
osobowym z ciemnymi szybami."
Jednak przez kilka
kolejnych dni ani razu nie wystąpił publicznie.
Najwyraźniej ten czas odosobnienia był mu bardzo
potrzebny, bowiem 13 lutego, wypoczęty i z nowym zapasem
sił, pojawił się w oknie swego watykańskiego
apartamentu.
8. NAJDROŻSI BRACIA I SIOSTRY -
WITAJCIE!
Było południe, pora
modlitwy na Anioł Pański. Postać Jana Pawła II, którego
obecność na tej modlitwie do ostatniej chwili nie była
pewna, wzbudziła aplauz zgromadzonych na placu św.
Piotra tłumów. Choć rozważania przeczytał za niego abp Sandri, zaś pozdrowienia dla Polaków abp Stanisław
Dziwisz, sam Ojciec Święty w końcu przełamał się i
skierował do wiernych kilka słów.
„Najdrożsi bracia i
siostry - witajcie!" - brzmiało pierwsze zdanie,
wypowiedziane publicznie przez niego po tak długim
milczeniu. „Chciałbym podziękować Wam wszystkim, którzy
łączą się z nami za pośrednictwem radia i telewizji, za
Waszą bliskość, uczucia, a przede wszystkim za modlitwę
w dniach mego pobytu w poliklinice Gemelli. Stale
odczuwam przed Panem potrzebę Waszej pomocy, aby pełnić
misję, którą Jezus mi powierzy!" - napisał Papież w
rozważaniu.
Tydzień później Jan
Paweł II zaskoczył jeszcze bardziej. Ponownie pojawił
się w oknie swojego apartamentu i już osobiście, bez
żadnej pomocy, odczytał rozważania, poprowadził modlitwę
i pozdrowił wiernych. Do pielgrzymów z Polski
powiedział: „Pozdrawiam moich Rodaków obecnych na placu
św. Piotra oraz w Polsce. Szczęść Boże!"
Nietypowy przebieg
miała audiencja generalna 23 lutego. Ojciec Święty nie
pojawi! się osobiście w auli Pawła VI, gdzie zwykle
odbywają się takie audiencje, lecz za pośrednictwem
telebimów przemówił do zgromadzonych ze swej biblioteki.
Choć głos miał nieco zachrypnięty, to słowa brzmiały
dość wyraźnie. Na zakończenie spotkania życzył po włosku
wszystkim „wszelkiego upragnionego dobra".
Wydawało się, że
Papież faktycznie wrócił do zdrowia. Jego
współpracownicy zaczęli kreślić optymistyczne wizje
najbliższej przyszłości. Akurat ukazała się najnowsza
książka Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość", pojawiały
się więc sugestie, że Ojciec Święty niebawem zabierze
się za pisanie kolejnej tak dużej
publikacji.
9. DRUGI POBYT W SZPITALU

FOTO: Błogosławieństwo
gałązkami palmowymi z okna apartamentu papieskiego,
Niedziela Palmowa 20.03.2005
Niestety,
rzeczywistość okazała się nie tak optymistyczna.
Oficjalny biuletyn Stolicy Apostolskiej Acta Apostolicae
Sedis, opublikowany z datą 17 kwietnia, przedstawia
przygnębiający obraz ostatnich tygodni życia Jana Pawła
II. Okazało się, że kilka dni po powrocie ze szpitala
Papieża znowu dopadły powtarzające się ataki kaszlu.
„Stan zdrowia wciąż się pogarszał z powodu owej
niewydolności oddechowej spowodowanej odnotowanym już
wcześniej zwężeniem krtani - czytamy w Acta Apostolicae
Sedis. - Do kolejnych kryzysów dochodziło wieczorami,
tak, że mimo podejmowanych wysiłków stało się niezbędne
ponowne umieszczenie papieża w klinice Gemelli."
Stało się to w
południe 24 lutego. Według włoskiego radia publicznego w
ciągu dwunastu godzin poprzedzających hospitalizację
Ojciec Święty miał dwa poważne kryzysy układu
oddechowego, a duszący kaszel był zbyt niebezpieczny dla
Papieża, cierpiącego w dodatku na chorobę Parkinsona.
Dlatego jego osobisty lekarz dr Renato Buzzonetti
zarządził hospitalizację. Jan Paweł II udał się do
kliniki ambulansem, z którego przed wejściem do budynku
pozdrowił ręką przebywających tam ludzi.
W czasie, gdy
Papież jechał do szpitala, sekretarz stanu kardynał
Angelo Sodano czytał na rozpoczętym właśnie konsystorzu
jego list, w którym Jan Paweł II usprawiedliwiał swą
nieobecność - pierwszą na tego rodzaju spotkaniu
kardynałów. Zaniepokojeni purpuraci na prośbę wikariusza
diecezji rzymskiej kardynała Camilla Ruiniego zaczęli
modlić się o zdrowie Ojca Świętego. Modlitwę podjęto
również w wielu miejscach w
Polsce.
10.
WATYKAN DUŻY o LOS PAPIEŻA
Tymczasem w
szpitalu walczono o ustabilizowanie stanu Jana Pawła II.
Po całym dniu okazało się, że nie obejdzie się bez
operacji. Wieczorem postanowiono dokonać zabiegu
tracheotomii, czyli rozcięcia tchawicy i umieszczenia w
niej rurka, umożliwiającej dopływ powietrza do płuc z
ominięciem chorego odcinka dróg oddechowych. Jan Paweł
II poinformowany o celu zabiegu wyraził nań zgodę.
Operacja
tracheotomii rozpoczęła się o godz. 20.20. Ojciec Święty
cały czas był przytomny i przebywał pod maską tlenową,
dokonano tylko miejscowego znieczulenia. Pół godziny
później było już po wszystkim. „Stan pooperacyjny jest
normalny. Ojciec Święty spędzi noc w swoim pokoju" -
głosił komunikat lekarski opublikowany dwie godziny
później. W oświadczeniu opisano również, co było
przyczyną ponownej hospitalizacji Papieża: „Syndrom
grypowy (...) w ostatnich dniach zaczął się komplikować,
wystąpiły ponownie cofające się epizody ostrej
niewydolności układu oddechowego, spowodowane
wcześniejszym zwężeniem krtani."
Gazety tymczasem
ujawniły okoliczności wypisania Jana Pawła II ze
szpitala 10 lutego. Okazało się, że lekarze byli temu
przeciwni, ale nie mogli przekonać Ojca Świętego. Znany
watykanista Luigi Accattoli na łamach Corriere delia
Sera napisał: „Zdaje się jednak, że stary Papież nie
chciał ich słuchać i pragnął powrócić do »normalnej
działalnością Medy tylko minął stan zapalny i odzyskał
nieco głosu." Dodał, że w tej sytuacji musiało „dojść do
nawrotu, którego można było uniknąć".
Zdaniem Accattolego
najbardziej dramatycznym momentem dnia była nieobecność
Jana Pawła II na konsystorzu: „To milczące spotkanie,
pod przewodnictwem wyraźnie niespokojnego kardynała
Sodano, pozostanie wizerunkiem Watykanu drżącego o los
Papieża."
11.
CO ZE MNĄ ZROBILIŚCIE!?
Gdy następnego dnia
rano Jan Paweł II zorientował się, że nie może mówić,
poprosił o podanie kartki. Drżącą ręką napisał jedno
zdanie: „Co ze mną zrobiliście!?" I zaraz dopisał:
„Totus Tuus."
Operacja przyniosła
jednak poprawę. Co prawda, zgodnie z zaleceniami
lekarzy, Papież musiał przez kilka dni leżeć w
milczeniu, ale szybko podjął ćwiczenia oddechu i mowy. O
tym, że były one skuteczne, przekonał się osobiście
prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Joseph Ratzinger.
Gdy odwiedził chorego Papieża, ten serdecznie go
pozdrowił. Następnie przez jakiś czas rozmawiali po
włosku i niemiecku. Lekarze rwali sobie włosy z głowy,
bo Ojciec Święty znowu ich nie usłuchał i złamał zakaz
mówienia.
Komentatorzy
zastanawiali się, czy w tym stanie Ojciec Święty będzie
miał siłę, by modlić się wraz z wiernymi podczas
niedzielnej modlitwy Anioł Pański. Jan Paweł II nie
zawiódł. 27 lutego, kilka minut po godz. 12, pojawił się
w oknie polikliniki Gemelli. „Była to niespodzianka dla
wszystkich - mówił później waty¬kański rzecznik Joaquin
Navarro-Valls. - Decyzję o tym Papież podjął przed
południem. Dowiedział się o obecności ludzi na placu
naprzeciw jego pokoju, a ponieważ wstał już wcześniej,
by kilka godzin spędzić w fotelu, postanowił ukazać się
w oknie. Dotykając ręką otworu w szyi, uczynił też gest,
jakby chciał powiedzieć: oto powód, dla którego nie mogę
mówić."
W jego imieniu
rozważanie odczytał ponownie abp Sandri. Słowa napisane
przez cierpiącego Papieża, ledwo widocznego w szpitalnym
oknie, zabrzmiały niezwykle mocno: „Pokutna atmosfera
Wielkiego Postu, który przeżywamy, pomaga nam lepiej
zrozumieć również wartość cierpienia, które, w ten czy
inny sposób, dotyka każdego. Patrząc na Chrystusa i
postępując za Nim z cierpliwą ufnością, jesteśmy w
stanie pojąć, że wszelka ludzka postać boleści zawiera w
sobie Bożą obietnicę zbawienia i radości. Pragnę, aby to
orędzie pocieszenia i nadziei dotarło do wszystkich, a
szczególnie do tych, którzy przeżywają trudne chwile,
którzy cierpią na ciele i na duszy."
Ojciec Święty
napisał jeszcze: „Proszę was, byście nadal towarzyszyli
mi nade wszystko swoją
modlitwą."
12.
PAPIEŻ JEST NA KRZYŻU
Ludzkość
potraktowała prośbę Papieża dosłownie. Nie tylko wokół
polikliniki Gemelli, ale w kościołach na całym świecie
gromadziły się tłumy, by modlitwą wspierać powracającego
do zdrowia Jana Pawła II. Watykan uruchomił specjalny
adres internetowy, na który można było wysyłać życzenia
dla Ojca Świętego. Tylko w ciągu trzech dni zrobiło to
ponad 20 tysięcy osób z całego świata. „Większość
e-maili przychodzi od zwyczajnych wiernych z całego
świata - informowało watykańskie biuro prasowe. -
Niektóre od osób dotychczas daleko stojących od
Kościoła, a które niedawno odkryły na nowo wiarę w
Chrystusa."
Tymczasem
komentatorzy byli pod wrażeniem niedzielnej modlitwy
Anioł Pański z milczącym Janem Pawłem II w oknie.
Redaktor naczelny L'Osservatore Romano Mario Agnes
napisał: „Zaskakująca rozmowa odbyła się między Papieżem
i wiernymi. Jan Paweł II pobłogosławił kilka razy tych,
którzy go oklaskiwali; przemawiał wzrokiem, tymi oczyma,
które docierają w głąb człowieka i pozostawiają
podstawowe słowa. A na pełne wzruszenia, radosne i nie
kończące się pozdrowienia odpowiedział -jakby prosił o
wybaczenie - dotknięciem ręką gardła."
To niespodziewane
pojawienie się Papieża w oknie ucięło spekulacje na
temat fatalnego stanu jego zdrowia. „W ciągu kilku
godzin, swoją zawsze jaśniejącą inteligencją i swoją
kruchością, która staje się siłą, burzy przewidywania;
dementuje deklaracje tych, którzy nie wiedzą i nie
widzieli nic ani nikogo; każe zmieniać tytuły, jeszcze
kilka minut wcześniej uznane za oczywiste. Zaskakuje
zawsze Jan Paweł II. I Angelus z 27 lutego 2005
przechodzi do historii" - podkreślił Mario
Agnes. Mimo to co jakiś czas
pojawiały się głosy, że w obecnym stanie milczący Ojciec
Święty nie może w pełni sprawować swojej posługi i
powinien ustąpić z urzędu. Pisarz i watykanista Vittorio
Messori tłumaczył zdenerwowany: „Zadaniem Papieża jest
kierowanie Kościołem. Swoją wolę mógłby więc wyrażać na
piśmie czy nawet za pośrednictwem prostych gestów.
Najważniejsze, by mógł ją wyrazić. A więc, zgodnie z
prawem kanonicznym, nawet niemowa mógłby być
papieżem."
Na zakończenie
dodał: „Z punktu widzenia wiary pisze on teraz swój
najważniejszy dokument, w tych warunkach, w tej
chorobie. Praktycznie bowiem Papież jest na
krzyżu."
13.
NIE ODPUSZCZAJ, WYTRZYMAJ !
Tydzień po operacji
lekarze zdjęli Janowi Pawłowi II lalka szwów z rany,
jaka powstała po zabiegu tracheotomii, a codziennie
prowadzone ćwiczenia rehabilitacyjne oddechu i mowy
dawały coraz lepszy efekt.
W Acta Apostolicae
Sedis czytamy: „6 marca Ojciec Święty ubrany w różowy
ornat odprawił Mszę w małej kaplicy przylegającej do
jego sali szpitalnej. Na zakończenie liturgii z IV
Niedzieli Wielkiego Postu Papież udzielił z okna
błogosławieństwa. Głos miał bardzo słaby i mówił z
wyraźną trudnością."
Swoje rozważania,
odczytane przez abp. Sandriego, ponownie poświęcił
cierpieniu. „Kontynuujemy razem przygotowanie do
Wielkanocy, ofiarując Bogu także cierpienie dla dobra
ludzkości i dla naszego oczyszczenia. (...) Tak, moi
drodzy, wiara jest światłem, które prowadzi nas na
drodze życia, jest płomieniem, który niesie otuchę w
trudnych momentach."
Raz jeszcze podziękował
za modlitwy w jego intencji i życzenia, „za tak wiele
dowodów miłości". „Myślę szczególnie o licznych
kardynałach, biskupach, kapłanach oraz grupach wiernych,
ambasadorach i delegacjach ekumenicznych, którzy
przybyli w tych dniach do kliniki Gemelli. Pragnę
wyrazić szczególną wdzięczność za bliskość wiernym
innych religii, głównie żydom i muzułmanom. Niektórzy z
nich zechcieli przyjść, aby modlić się tu, w szpitalu.
Jest to dla mnie znak podnoszący na duchu, za który
składam dziękczynienie Bogu."
Gdy po modlitwie
błogosławił zebranych, zgromadzona przed szpitalem
młodzież skandowała: „Nie odpuszczaj,
wytrzymaj!"
14.
CO SŁYCHAĆ W MOSKWIE?

FOTO: Ojciec Święty po
raz pierwszy podczas swego pontyfikatu nie mógł odprawić
Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum. Towarzyszył jej w
swojej prywatnej kaplicy, a podczas ostatniej stacji
trzymał krzyż, 25.03.2005 r
Trzy dni później
Jan Paweł II ponownie sprawił niespodziankę, gdy w
środę, 9 marca, w porze tradycyjnej audiencji
generalnej, pojawił się na moment w oknie kliniki. Nie
powiedział ani słowa, ale widać było, że jest w dobrej
formie i się uśmiecha.
Tego samego dnia
przyjął w szpitalnym saloniku prezesa Społecznego
Instytutu Wydawniczego „Znak" w Krakowie, redaktora
Henryka Woźniakowskiego, który wręczył mu pierwsze
egzemplarze polskiego wydania jego najnowszej książki
„Pamięć i tożsamość". „Położyłem je przed nim i
widziałem, jak on z takim charakterystycznym gestem,
który zresztą znam od wielu autorów, zadowolonych ze
swego dzieła, położył rękę na okładce, pogłaskał ją i
powiedział: »Niech teraz idzie między ludzi - opowiadał
później w rozmowie z KAI red. Woźniakowski.
„Było to bardzo
wzruszające, zwłaszcza że wszyscy żyjemy ciągle w obawie
o stan zdrowia Ojca Świętego. Rzeczywiście, jest on
szczupły i widać, że przeżył chorobę, ale przede
wszystkim jest w stanie mówić, i to tak, że go dobrze
zrozumiałem. Mogliśmy zamienić ze sobą kilka zdań
podczas tej bardzo szczególnej audiencji prywatnej -
wspominał prezes „Znaku". - On słuchał, kiwał głową,
spoglądał na mnie, potem pytał mnie o sprawy rodzinne -
o mego ojca, o stryja, prosił o przekazanie im
pozdrowień i jego błogosławieństwa, po czym sam
pobłogosławi! wydawnictwo i rodzinę."
Pytany o jakość
głosu Papieża red. Woźniakowski odpowiedział: „Byłem
zaskoczony tym, że Ojciec Święty w ogóle wydaje głos i
mówi. Nie jest to oczywiście głos, w którym można by
wygłosić przemówienie, ale mówi całkowicie zrozumiale i
nie jest to szept, ale pełny głos, jego głos, taki, jaki
znamy. Jest oczywiście naznaczony chorobą Parkinsona,
ale jest to jego głos."
Potwierdzali to
współpracownicy Jana Pawła II, odwiedzający go niemal
codziennie. „Papież mówi wystarczająco głośno i wyraźnie
jak na swój wiek i stan zdrowia - opowiadał zaraz po
spotkaniu z Ojcem Świętym katolicki metropolita w
Moskwie abp Tadeusz Kondrusiewicz. - Siedział na
krześle. Zobaczywszy mnie, radośnie uśmiechnął się, po
czym głośno i wyraźnie zapytał mnie: »Co słychać w
Moskwie?« Opuściłem pokój Papieża w dobrym nastroju i
mając nadzieję na jego wyzdrowienie."
Na zakończenie abp
Kondrusiewicz podkreślił: „Papież ma głos i on
nieustannie głosi Ewangelię, nawet z murów pokoju
szpitalnego."
15.
VA BENE, VA BENE...
Wreszcie głos Jana
Pawła II usłyszał cały świat. W piątek 11 marca
telewizja watykańska wyemitowała nagranie, które
zarejestrowano w czasie przedpołudniowej Mszy św.
odprawionej przez Ojca Świętego w szpitalnej kaplicy.
Słychać w nim, jak Papież mówił po włosku: .Wspomożenie
nasze w imieniu Pana", a także Va bene, va bene (Dobrze,
dobrze). Co prawda miał chrypkę, ale można było go
zrozumieć.
Dwa dni później w porze
modlitwy Anioł Pański przemówił na żywo: Cari fratelli e
sorelle, benvenuti! Grazie per la vostra visita! (Drodzy
bracia i siostry, witajcie. Dziękuję za wasze
odwiedziny). Chociaż okno, w którym ukazał się Ojciec
Święty, pozostało zamknięte, tym razem pojawił się tam
mikrofon. Jan Paweł II dodał jeszcze po polsku: „Witam
Wadowice!", po czym na zakończenie życzył wszystkim
dobrej niedzieli i tygodnia. Pozostał w oknie dobrych
kilka minut, czyniąc kilkanaście razy znak krzyża.
Tego samego dnia
wieczorem o godz. 18.40, powrócił wreszcie do Watykanu.
Trasę z kliniki do Pałacu Apostolskiego przejechał w
ciągu 20 minut specjalnym mikrobusem. Siedział na
przednim siedzeniu, obok kierowcy i błogosławił wiernych
zgromadzonych na rzymskich ulicach. Był dobrze widoczny,
gdyż w samochodzie paliło się światło. W pobliżu
Watykanu, gdzie było więcej ludzi, pozdrawiał wszystkich
szerokimi gestami prawej ręki. Zaraz po przybyciu do
swych apartamentów Papież wziął udział w nabożeństwie
Gorzkich Żali, które odbyło się w jego prywatnej
kaplicy.
Marco Politi,
watykanista rzymskiego dziennika La Repubblica, z typową
dla siebie dosadnością napisał, że w szpitalu Jan Paweł
II, „waląc pięściami, zmusił lekarzy, by puścili go
wolno, nie zwlekając ani dnia, choć tak ustalono
wcześniej". „Lekarze z Gemelli posłuchali, ale wzięli na
siebie zadanie, aby przez lalka najbliższych tygodni
czuwać na zmianę w Pałacu Apostolskim" - wyjaśniał
dziennikarz.
Acta Apostolicae
Sedis opisują, że opiekę medyczną nad chorym Papieżem
„sprawowała stale watykańska ekipa złożona z dziesięciu
lekarzy, w tym z reanimatorów, kardiologów, laryngologów
i internistów. Wspomagało ich czterech pielęgniarzy pod
kierunkiem jego osobistego lekarza. W apartamentach
umieszczono kompletną aparaturę medyczno- techniczną
potrzebną w opiece".
16.
NIEDZIELA PALMOWA BEZ PAPIEŻA
Cytując anonimowych
informatorów z w Watykanu Politi zaznaczył, że "Wojtyła
nie chce słyszeć o tym, by obrzędy Wielkiego Tygodnia
śledzić wyłącznie ze swego apartamentu". "Od Niedzieli
Palmowej do Wielkanocy, z wielkopiątkową Drogą Krzyżową
w Koloseum włącznie, każdego dnia należy się liczyć z
jakąś »inwencją« Papieża, co podnosi ciśnienie tych
wszystkich, którzy chcieliby uchronić go przed nawrotem
choroby" - uprzedzał Politi.
Jak się później
okazało, Politi miał rację. We wtorek 15 marca Watykan
ogłosił co prawda komunikat, że tradycyjna audiencja
środowa nie odbędzie się, ale - jak łatwo się domyśleć -
stało się inaczej. 16 marca około godziny 11.20 Jan
Paweł II pojawił się w oknie Pałacu Apostolskiego,
wzbudzając aplauz kilkuset pielgrzymów, zgromadzonych na
placu św. Piotra. Zgodnie z zaleceniem lekarzy milczał,
chroniąc krtań. Stał przy otwartym oknie niecałą minutę,
błogosławiąc wiernych. W kolejnych dniach -
czytamy w Acta Apostolicae Sedis - „następowała powolna
poprawa stanu zdrowia, utrudniana przez poważne kłopoty
z przełykaniem, mówieniem i odżywianiem się. Zauważalne
było wyraźne osłabienie organizmu". Nie przeszkodziło to
Janowi Pawłowi II w ukazaniu się w oknie Pałacu
Apostolskiego 20 marca. Była to Niedziela Palmowa -
pierwsza od początku pontyfikatu, podczas której Papież
nie odprawił Mszy Św. Jedynie w południe ze swego okna w
milczeniu błogosławił wiernych i energicznie machał
gałązką oliwną. Uderza! w pulpit ręką, dając wyraz
irytacji z powodu swej bezsilności. Był to widok
wstrząsający, wywołujący płacz wśród wielu ludzi na
całym świecie oglądających transmisję telewizyjną.
„Dzisiaj powiadam wam: kontynuujcie niezmordowanie
rozpoczęty marsz, ażeby być wszędzie świadkami
chwalebnego Krzyża Chrystusa. Nie lękajcie się!" -
napisał w rozważaniu, odczytanym przez abp.
Sandriego.
„Wszystko jest pod
kontrolą i tak właśnie miało być" - uspokajał Luigi
Accattoli na łamach Corriere della Sera. Jego zdaniem z
góry było wiadomo, że Papież nic nie powie, a to
milczenie „miało na celu umożliwienie Papieżowi mówienia
na Wielkanoc". Tymczasem według
włoskiej agencji ANSA Jan Paweł II miał przemówić, ale
uniemożliwił mu to gwałtowny atak kaszlu. „Powodu
milczenia Papieża należy upatrywać w trudności z
przełykaniem, związanej z chorobą Parkinsona, czego
konsekwencją był atak kaszlu na kilka minut przed
pojawieniem się w oknie, z którego pobłogosławi!
wiernych" - napisał watykański korespondent
agencji.
17.
OSTATNI RAZ NA OCZACH ŚWIATA
Wreszcie 27 marca,
w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, Ojciec Święty
pojawił się w oknie. Pozostał w nim przez 13 minut,
trzymając w ręku kartkę z wielkanocnym orędziem. Chciał
je osobiście przeczytać, lecz mimo długich prób nie był
w stanie wydobyć z siebie głosu. Zniecierpliwiony
uderzał ręką w poręcz fotela. Orędzie odczytał sekretarz
stanu kard. Angelo Sodano. Jan Paweł II jedynie w
milczeniu udzieli! błogosławieństwa urbi et orbi. Był
bardzo osłabiony, od ostatniej operacji schudł aż 19
kilogramów.
Dwa dni później
pojawiły się sugestie, że Ojciec Święty prawdopodobnie
znowu trafi do szpitala. „Jan Paweł II w najbliższych
dniach powinien powrócić do Gemelli. Trzeba skontrolować
rurkę tracheotomiczną, a także ustalić szczegóły
odżywiania. Przełykanie nastręcza mu duże trudności, co
ma związek z chorobą Parkinsona, na którą cierpi od lat"
- pisał Luigi Accattoli w Corriere delia Sera.
W porze tradycyjnej
audiencji środowej 30 marca Jan Paweł II ponownie ukazał
się w oknie. Powitał go aplauz kilkunastu tysięcy
pielgrzymów zgromadzonych na placu Św. Piotra. Papież
znowu nic nie mówił, tylko pobłogosławił obecnych. Po
pięciu minutach zniknął. Było to jego ostatnie publiczne
wystąpienie.
Po południu świat
obiegła sensacyjna wiadomość: rozpoczęto dojelitowe
żywienie Papieża przez umieszczenie zgłębnika nosowo-
żołądkowego, czyli tzw. sondy. Rzecznik Stolicy
Apostolskiej Navarro-Valls tłumaczył, że ma to
„poprawić zaopatrzenie w kalorie i przyczynić się do
skutecznego odzyskiwania sił przez Jana Pawła II".
Jednocześnie
uspokajał, że Papież kontynuuje swą powolną i
postępującą rekonwalescencję. Spędza wiele godzin
każdego dnia w fotelu, odprawia Msze św. w prywatnej
kaplicy i pozostaje w kontakcie roboczym ze swymi
współpracownikami, śledząc bezpośrednio działalność
Stolicy Apostolskiej i życie Kościoła.
18.
ZAPAŚĆ
W czwartek 31
marca, krótko po godz. 11, Jan Paweł II, będąc w
prywatnej kaplicy, odczuł silne dreszcze. „Temperatura
ciała gwałtownie podniosła się do 39,6 stopnia
Celsjusza. Nastąpił silny szok septyczny połączony z
zapaścią sercowo-naczyniową, spowodowaną infekcją dróg
moczowych - czytamy w Acta Apostolicae Sedis. -
Zastosowano odpowiednie środki terapii i wspomagania
serca oraz układu oddechowego. Uczyniono przy tym zadość
wyraźnej woli pozostania przez Ojca Świętego we własnym
mieszkaniu, gdzie zapewniono mu pełną opiekę."
Jeszcze tego samego
dnia późnym popołudniem odprawiono przy łóżku chorego
Mszę Św., którą koncelebrował. Acta Apostolicae Sedis:
„W momencie przeistoczenia otwierał szerzej oczy i
podnosił rękę nad chlebem i winem. Ponadto na »Baranku
Boży« uderzał się w piersi. Kard. Marian Jaworski
udzielił mu namaszczenia chorych, a o 19.17 Ojciec
Święty przyjął wiatyk. Następnie wyraził życzenie
uczestniczenia w nabożeństwie eucharystycznym z
rozmyślaniem i modlitwą." Później zasnął. Światło w oknie
papieskiego apartamentu zapaliło się ponownie o godz.
21.30. Zaalarmowani lekarze stwierdzili bardzo wysoką
gorączkę i gwałtowny spadek ciśnienia krwi. Po podaniu
Ojcu Świętemu antybiotyków stan jego zdrowia
ustabilizował się. Cały czas przy łóżku chorego czuwał
jego lekarz, dr Renato Buzzonetti, a także lekarze z
polikliniki Gemelli. Około godziny 23.20 światło w
papieskim oknie zgasło.
Na wieść o
pogorszeniu się stanu zdrowia Papieża na placu św.
Piotra zaczęli zbierać się mieszkańcy Rzymu. Przybyło
kilkaset osób, które rozpoczęły modlitwę w jego
intencji.
19.
ALARMOWY STAN MODLITEWNY
W piątek 1 kwietnia
rano rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls alarmował:
„Papież jest w stanie krytycznym", ale ks. Paweł
Ptasznik dodał: „Jan Paweł II jest przytomny i spokojny,
ma jasny umysł." W nocy jednak jego serce przeszło
poważny kryzys i lekarze zadecydowali o użyciu
respiratora. Acta Apostolicae
Sedis uzupełniają: „O 6 rano Ojciec Święty w pogodnym
nastroju i pełnej świadomości koncelebrował Eucharystię.
Około 7.15 wysłuchał odczytanych mu 14 stacji
nabożeństwa Drogi Krzyżowej, czyniąc przy każdej znak
krzyża. Następnie poprosił o przeczytanie
przedpołudniowej modlitwy brewiarzowej i fragmentów
Pisma św. Stan zdrowia nadal był bardzo ciężki z
niepokojącymi wskaźnikami biologicznymi. Wciąż
pogłębiała się niewydolność sercowo-naczyniowa,
oddechowa i nerkowa. Jan Paweł II wyraźnie łączył się w
modlitwie z obecnymi przy nim osobami." Choć sytuacja
była bardzo poważna, to Papież pozostawał przytomny i
był bardzo spokojny. Przyjmował także swoich
współpracowników.
W alarmowy stan
modlitewny została postawiona cała ludzkość. Agencje
prasowe informowały: „W intencji papieża Jana Pawła II
modlą się chrześcijanie w Iraku, Indiach, Indonezji i na
Timorze, życzenia poprawy zdrowia wyraził też rząd
Chin." Na placu św. Piotra różaniec odmawiało już 50
tysięcy wiernych. Kilkaset osób zgromadziło się pod
oknem krakowskiej kurii, warszawiacy wypełnili kościół
św. Anny a górale kościół Matki Bożej Fatimskiej na
Krzeptówkach. W stołecznej synagodze za zdrowie Papieża
modlili się Żydzi.
Jeszcze tego samego
dnia Jan Paweł II resztkami sil poświęcił dwie pary
koron dla obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Kard.
Marian Jaworski natychmiast ukoronował nimi obraz Maryi,
znajdujący się w kaplicy polskiej w podziemiach bazyliki
św. Piotra. Druga para koron została przekazana na Jasną
Górę.
O godz. 19
Navarro-Valls informował: „Funkcjonowanie wszystkich
narządów wewnętrznych Jana Pawła II uległo zdecydowanemu
pogorszeniu. Oddech Papieża jest coraz bardziej płytki,
odnotowano pogłębiający się spadek ciśnienia krwi, a
nerki funkcjonują gorzej."
20.
POZWÓLCIE MI ODEJŚĆ DO DOMU
OJCA
Kolejne informacje,
podawane przez media, trudno było ogarnąć. Podobno 2
kwietnia rano Jan Paweł II pożegnał się ze swoim
najbliższym otoczeniem, pisząc na niewielkiej karteczce:
„Jestem radosny, wy także bądźcie. Módlmy się razem z
radością. Wszystko powierzam Pannie Maryi." Nikt tego
nie potwierdził.
W południe
Navarro-Valls ujawnił, że poprzedniego dnia wieczorem,
kiedy powiedziano Papieżowi, że na placu św. Piotra
modli się za niego młodzież, ten odpowiedział ruchami
warg, z których można było odczytać: „Szukałem was,
teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję."
Rzecznik zaznaczył, że „zdanie to z pewnym trudem
odtworzono ze słów, które wymówił kilkakrotnie". Dodał,
że od świtu zaczęła się stopniowa utrata przytomności:
„Przymyka oczy, potem je otwiera, reaguje", a „kiedy
jest pytany, odpowiada poprawnie na pytania".
Acta Apostolicae
Sedis tak opisują ostatnie godziny życia Jana Pawła II:
„W sobotę 2 kwietnia o 7.30 w obecności Ojca Świętego
została odprawiona Msza Św., podczas której chory
zaczynał tracić przytomność. W godzinach południowych po
raz ostatni odwiedził go kardynał sekretarz stanu, po
czym zanotowano gwałtowny wzrost temperatury ciała.
Około 15.30 słabym i niewyraźnym głosem Papież
powiedział po polsku: „Pozwólcie mi odejść do domu
Ojca." Krótko przed 19 stracił przytomność. Na monitorze
widać było oznaki stopniowego zaniku funkcji życiowych
organizmu. Zgodnie z polską tradycją półmrok pokoju, w
którym umierał Papież rozświetlała niewielka gromnica. O
godzinie 20 przy jego łóżku rozpoczęła się Msza z
Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Liturgii przewodniczył
abp Stanisław Dziwisz. Koncelebrowali z nim: kard.
Marian Jaworski, abp Stanisław Ryłko i ks. Mieczysław
Mokrzycki. Polskie pieśni kościelne mieszały się z
dobiegającymi zza okien śpiewami młodzieży modlącej się
na placu Św. Piotra. O godzinie 21.37 Jan Paweł II
„zasnął w Panu", trzymając za rękę abp.
Dziwisza. Doktor Renato Buzzonetti stwierdził śmierć
Papieża, ale elektrokardiogram, zgodnie z watykańskimi
przepisami, wyłączono dopiero dwadzieścia minut
później.
-------------
materiał ze strony:
www.pokolenie-jp2.pl
|