|
IDOL
MŁODSZYCH I
NAJMŁODSZYCH
W trakcie mszy
inaugurującej pontyfikat
Jana Pawła II powiedział
do młodych ludzi
zgromadzonych na Placu
św. Piotra: "Wy
jesteście nadzieją
Kościoła i świata - wy
jesteście moją nadzieją".
A to oznaczało, że
Ojciec Święty chce razem
z nami ów Kościół i
świat odmienić, uczynić
lepszym. Wypełnić swe
posłannictwo od Boga.
Przy każdej okazji
podkreślał, że
przyszłośc buduje się za
pośrednictwem młodych
oraz tych najmłodszych.
I dlatego tak chętnie
się z nami spotykał -
jako kapłan, wędrując
górskimi szlakami, i
jako papież na licznych
mszach i pielgrzymkach.
A oni lgneli do niego
jak do Ojca, który
potrafi pocieszyć, pomóc,
wysłuchać. Który mimo
upływających lat nie
zapomina ich języka i
jest im tak samo bliski
jak podczas kajakowego
spływu. Bo taką rolę
wyznaczył mu Bóg - w
czasach, gdy młodym
ludziom Kościół kojarzył
się z konserwatyzmem,
zakazmi i chłodnymi
wnętrzami
przytłaczających świątyń,
porwać ich mógł tylko
ktoś o wielkim, dobrym
sercu, zdolnym ropzwiać
wszelkie wątpliwości.
Ktoś, kto swoim
przykładem, charyzmą i
autorytetem wskazałby im
jedyną słuszną drogę.
Nie groźbą wiecznego
potępienia, wręcz
przeciwnie - obietnicą
niebiańską radości. I
szli do niego,
gdziekolwiek by był...
"Co to jest młodość?" -
pytał Jan Paweł II w
książce "Przekroczyć
próg nadziei". - "Młodość
to nie tylko pewien
okres życia ludzkiego,
odpowiadający określonej
liczbie lat, ale to jest
zarazem czas dany
każdemu człowiekowi i
równocześnie zadany mu
przez Opatrzność. W tym
czasie szuka on
odpowiedzi na podstawowe
pytania, jak młodzieniec
z Ewangelii; szuka nie
tylko sensu życia, ale
szuka konkretnego
projektu, wedle którego
to swoje życie ma zacząć
budować. I to właśnie
jest najistotniejszy rys
młodości". Podczas
trzeciej pielgrzymki do
Polski, w 1987 r.,
Ojciec Święty tłumaczył:
„Zresztą tak się młodzi
na całym świecie
przyzwyczaili (...), że
gdzie papież przyjedzie,
tam pierwsi pchają się
do niego. Ja się z tego
bardzo cieszę. (...)
Gdybym dawniej nie
nauczył się (...), co to
znaczy być młodym, jakie
to piękne i jakie to
trudne, to
prawdopodobnie bym nie
potrafił, i nie
ciągnęliby mnie tak
wszędzie za sutannę: «Chodź,
zostań z nami". Bo
przecież to właśnie
duszpasterstwo
akademickie i
spotkania oazowe,
którym Karol Wojtyła
tyle czasu poświęcał
będąc księdzem,
przygotowały grunt pod
papieskie kontakty z
młodymi ludźmi. I to one
natchnęły Jana Pawła II
do zorganizowania
Światowych Dni Młodzieży.
Tak o nich mówił w 2002
r. w jednej z homilii:
„W wyobraźni widziałem
Światowe Dni Młodzieży
jako czas pełen mocy, w
którym młodzi ludzie z
całego świata będą mogli
spotkać wiecznie młodego
Chrystusa i uczyć się od
Niego, jak być świadkami
Ewangelii wobec innych
dziewcząt i chłopców".
Za to wszystko chyba
najbardziej kochała Ojca
Świętego polska młodzież.
Gdy Ojciec Święty
odwiedzał Kraków, pod
okno Pałacu Arcybiskupów
od strony
Franciszkańskiej
schodziły się tłumy.
Słuchając, jak Jan Paweł
II wesoło przekomarza
się z młodymi ludźmi,
którzy nie chcieli go
puścić, trudno było
uwierzyć, że ma się do
czynienia ze
zwierzchnikiem całego
Kościoła. W 1983 r. tym,
którzy skandowali pod
papieskim oknem, odrzekł
z humorem: „Cztery lata
temu kręciliście mną,
jak chcieli, a teraz już
jestem starym papieżem i
nie dam sobą kręcić".
Podobnie w Watykanie Jan
Paweł II często
rozmawiał z pielgrzymami,
którzy przychodzili na
Plac św. Piotra, Kiedyś
młodzież z Hiszpanii tak
długo wywoływała papieża,
że ten wreszcie ukazał
się w oknie. Gotów
udowodnić, że potrafi ją
zaskoczyć!
- Idźcie już.
-Nie!
- Ależ idźcie już, bo
będziecie zmęczeni.
- Nie!
- No więc pytam się was
po raz trzeci: idziecie
spać?
- Nie!
- Róbcie, jak chcecie,
ale ja idę.
- Nie!
- Idę, idę, choćbyście
nie wiem jak krzyczeli,
to ja idę. Ja muszę
jutro rano chodzić na
nogach, a nie na
rzęsach. Do-bra-noc!
Ciepłym dowcipem papież
świadomie zmniejszał
dystans między jego
wzniosłym urzędem a
wiernymi. „Z młodymi
należy żartować. Będąc
poważnym i będąc
wymagającym, udzielając
podstawowych odpowiedzi,
musi się także umieć
radować, cieszyć
wraz z nimi z ich
młodości" - przekonywał
w 1980 r. w wywiadzie
dla „L'0sservatore
Romano". Za główny cel
spotkań z młodymi
ludźmi Ojciec Święty
obrał nauczenie ich
miłości i tak pisał o
tym w książce
„Przekroczyć próg
nadziei": „To powołanie
do miłości jest
oczywiście najbardziej
podstawowym elementem
kontaktu z młodzieżą.
Trzeba młodych
przygotowywać do
małżeństwa, trzeba
ich uczyć miłości.
Miłość nie jest do
wyuczenia, a
jednocześnie nic nie
jest tak bardzo do
wyuczenia jak miłość!".
Poprzez te właśnie słowa
szczególnie mocno
emanuje jego świętość.
Jan Paweł II chciał
uczynić człowieka
lepszym i bardziej
szczęśliwym. Trudno
sobie wyobrazić lepszego
wysłannika Chrystusa.
|