|
PAPIESCY
EMISARIUSZE
POKOJU
Kard.
Roger Etchegaray,
ur. w 1922 r. W jego
biogramie
umieszczonym na
internetowych stronach
Stolicy Apostolskiej
czytamy: „W
ostatnich latach w
nieustannej służbie
na rzecz pokoju,
praw człowieka,
potrzeb najuboższych".
Papież powierza
mu najbardziej delikatne
i skomplikowane misje.
Posłał go m.in. do
Betlejem, gdy
trwała tam okupacja
Bazyliki Narodzenia
Pańskiego przez
Palestyńczyków. Kard.
Etchegaray mówił wtedy:
„Trzeba, abyśmy teraz
spojrzeli ponad Betlejem
i ogarnęli wzrokiem całą
Ziemię. Wszystko dla
sprawiedliwości,
wszystko dla dialogu,
nic dla przemocy: ta
droga jest długa i
trudna. Drzwi, które
ją otwierają, są
węższe niż te prowadzące
do Bazylika
Narodzenia Pańskiego".
Wiosną br. Jan
Paweł II wysłał go do
Bagdadu, gdzie
spotkał się z Saddamem
Husajnem. Swoją
misję wyjaśniał
następująco: „W imieniu
Papieża przyjechałem
przede wszystkim
zachęcić irackie władze
do ścisłej współpracy
z ONZ. Przyjechałem
również, by wzywać
wszystkich polityków
do zwiększenia wysiłków
na rzecz pokoju".
Kard.
Jean-Louis Tauran, ur
w 1943 r., sekretarz ds.
relacji z państwami
Stolicy Apostolskiej,
wielokrotnie pełnił
misję pokojowego
wysłannika Ojca Świętego
Jana Pawła II.
Uczestniczył m.in. w
pokojowych zabiegach
Watykanu na Bliskim
Wschodzie i na Bałkanach.
Uważa, że „gdyby
wspólnota międzynarodowa
przestrzegała zasad
prawa, którymi dysponuje,
można by uniknąć
przelewu krwi i licznych
kryzysów
międzynarodowych, z
wojną w Iraku włącznie".
Mocno podkreśla, że
Karta Narodów
Zjednoczonych nie
przewiduje wojny
prewencyjnej.
Jednostronną wojnę
przeciwko Irakowi nazwał
„zbrodnią przeciwko
pokojowi". Zdaniem abpa
Taurana „tylko
rygorystyczne stosowanie
prawa przez wszystkich i
w każdej sytuacji
pozwoli uniknąć sytuacji,
w której słabszy pada
ofiarą silniejszego".
Jest przekonany, że „głównym
zadaniem dyplomacji
papieskiej jest
przekonywanie rządzących,
że ostatnie słowo nie
może należeć do przemocy
i strachu".
Kard.
Pio Laghi,
ur. w 1922 r,
emerytowany prefekt
Kongregacji ds.
Wychowania Katolickiego.
Jan Paweł II powierzył
mu misję specjalnego
wysłannika do USA przed
wybuchem wojny z Irakiem.
Wcześniej Papież wysyłał
go m.in. na Bliski
Wschód. W czerwcu 2001
r. po powrocie z Ziemi
Świętej relacjonował: „Spotkania
odbywały się w poczuciu
wielkiej
odpowiedzialności.
Zdziwiłem się. że Arafat
przeznaczył dla mnie
tyle czasu, mimo że
tegoż dnia odbywał się
pogrzeb jego bliskiego
przyjaciela i
współpracownika. A
jednak na spotkaniu
wyraził wielkie zaufanie
do Papieża". Podejmując
misję przekonania
prezydenta Georga W.
Busha do zaniechania
ataku na Irak, mówił: „Nie
pójdę tam z pochyloną
głową, lecz w duchu
modlitwy i postu". Mimo
wieloletniej zażyłości z
rodziną Bushów (przez
dziesięć lat był
nuncjuszem w Stanach
Zjednoczonych), nie
udało mu się powstrzymać
amerykańskiej
interwencji, którą
nazwał „wojną przeciwko
pokojowi".
|