|
ANEGDOTY
PAPIESKIE
-
Jan Paweł -
Pawłowi
a
-
"Jak się czuje
piesek?"
-
Papieskie wagary
-
"Z wami
dziecinnieję"
-
"Złość piękności
szkodzi"
-
"Jakoś człapię"
-
Opaleni
kardynałowie
-
"Więcej już nic
nie mówię"
-
"O cześć wam,
panowie magnaci"
-
Przeprosiny
-
"A Dzienniczek
nie może zginąć!"
-
"Umówiłem się z
nią na dziewiątą,
tak mi do niej
tęskno już..."
-
"...
najprzystojnieszy
Księże Kardynale"
-
"40 procent"
-
"A co, nie wolno
mi?"
-
"Wujek jestem!"
-
Zdezorientowany
student
-
Wspomnienia z
przeszłości
-
Prasa pisze...
-
Pustka
-
Wagary
-
Wasza
konstytucja
-
Niech żyje
łupież
-
Na księdza
-
Szklana klatka
-
Ech, popapieżyć
-
Ja w tym wieku
byłem Papieżem
-
Był też
nauczycielem
-
Za wysokie progi
-
Jeździć po
kardynalsku
-
Cóż za gafa
-
Sposób na
opornych studentów
-
Definicja mnicha
-
Chrzest
naturalny
-
O co trzeba dbać
w parafii
-
Szybciej, niż
windą
-
Wykrakał
-
Dobra pokuta
-
Stopień
ukardynałowania
-
Ten to ma
powodzenie
-
Co wolno...
-
Na każdą
sytuację tekst się
znajdzie
-
Czy jedzie z
nami biskup
-
Świętobliwość
rzecz cenna
-
Nie przeszkadzać
-
Biskupi?
-
A Ratzinger
czuwa...
-
Pielgrzymka daje
efekty
-
Jak tam zdrówko?
-
I jak tu się
zestarzeć
-
Do czego można
wykorzystać papieża
-
św. Paweł
-
Ja nic nie
wymyślam
-
Milczenie to
trudna sztuka
-
Koniec tego
dobrego
-
Jak smok
-
Co się robi w "Gazecie
Wyborczej"
-
Jak dokonać
niemożliwego
-
Problem z
podziałem czasu
-
Ślązak cierpliwy
-
Nie każdemu dane...
-
Wszystko podług
hierarchi
-
Papież
niezastąpiony
-
Ciągle ten...
-
Komu opchnąć?
-
Tylko nie to!
-
Jeszcze nie raz
-
Góral swego nie
da skrzywdzić
-
Szczytowe
osiągnięcie
pontyfikatu
-
Zbesztać na
początek...
-
No, jeszcze...
-
Sposoby na
ekumenizm
-
Świętobliwość to
wielkie brzmienie
-
A to pech!
-
Mnie już nie
potrzebny
-
Skromne zajęcie
-
Papież
szalikowiec
-
Jak się do mnie
dzwoni?
-
Dobre źródło
informacji
-
No, spadówa...
-
Ta, jasne,
papież...
-
Bez przesady z
tą powagą
-
Na wszelki
wypadek
-
Przyszedł nowy
-
Facile dictu,
difficile faktu
-
Taki los papieża
-
Gardełka słabe...
-
Cóż za nietakt
-
Nomen omen
-
Jakie powitanie
lubimy najbardziej
-
z-Dziwisz
-
Uwaga, szef
patrzy!
-
Szklana klatka
-
Wszyscy sobie
poszli
-
Podryw na
księdza
-
Jeździć po
kardynalsku
-
więcej już nic
nie powiem
-
Z wami
dziecinnieję
-
To tylko wasza
konstytucja
-
Nie szumcie
siostry nam
-
Ten to ma dech
-
Nie mądrz się,
lecz módl
-
Czy protestanci
wstaną wcześniej
-
Był też
nauczycielem
-
Komu lektykę
-
To nie dowcip
-
Tylko nie mówcie
papieżowi!
-
Biskup i góral
-
Pasterz?
-
Wierszyki na
różne okazję
-
Nie ma chrztu
bez wody
-
Papież to nie
mistrz olimpijski
-
Górale obronią
-
Niesforny Papież
-
Kurczę jest
tańsze
-
Kluger za
Papieża
-
Znowu te ptopty
-
Siostrzyczka
Tomciu Paluszka
-
Podryw na księdza
-
"Witamy cię,
Alleluja!"
-
"Jesteś młody!"
-
"Witaj ty leniu!"
-
"Nie przyjeżdżo
- przyjeżdżo"
-
"Nie wiem,
jeszcze nie czytałem
gazet"
-
"Eppur si muove"
-
"Masz, teraz ty
rządź"
|
Jan Paweł - Pawłowi |
|
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na
mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła,
że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów
doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję
w imieniu świętego Pawła".
|
|
"Jak się czuje piesek?" |
|
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć
polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak
tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić
przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje
Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego
zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".
|
|
Papieskie wagary |
|
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie
obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" -
wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan
Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
|
|
"Z wami dziecinnieję" |
|
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii
Papież - jak to ma w zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi. - Wy
jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział. - Nie, nie
jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale jak
jestem z wami, to dziecinnieję - replikował
Papież
|
|
"Złość piękności szkodzi" |
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent
Telewizji Publicznej, Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan
Paweł II przemawiał, niemal krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji
w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił Papieża, aby na siebie uważał,
bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy. - To ze złości -
usprawiedliwiał się Papież. A odchodząc dodał: - A złość
piękności szkodzi. |
|
"Jakoś człapię" |
|
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w
Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić
głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie. - A jakoś
człapię - odpowiedział Papież.
|
|
Opaleni kardynałowie |
|
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w
czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił,
że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący
mu kardynałowie.
|
|
"Więcej już nic nie mówię..." |
|
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył
pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo
jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki
Wiary musiałaby się do mnie dobrać".
|
|
"O cześć wam, panowie magnaci!" |
|
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich
biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!" |
|
Przeprosiny |
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na
pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki,
niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na
uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło
jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
|
|
"A Dzienniczek nie może zginąć!" |
|
Kiedy jedna z
sióstr opiekujących się zapiskami siostry Faustyny zapytała
kardynała Wojtyłę czy może je zawieźć księdzu, który miał
napisać teologiczną opinię na temat "Dzienniczka", ten odmówił
stanowczo. "Będzie Siostra jechała tramwajem, tramwaj się
wykolei, i Dzienniczek zginie. I Siostra zginie, ale to nic, bo
Siostra pójdzie do nieba. A Dzienniczek nie może zginąć!". |
|
"Umówiłem się z nią na dziewiątą, tak mi do niej
tęskno już..." |
|
Jedną z sióstr sekretarek, która miała rozpocząć
pracę przy przepisywaniu homilii o 9 rano, lecz spóźniła się nieco,
kardynał Wojtyła powitał filmowym szlagierem: "Umówiłem się z nią na
dziewiątą, tak mi do niej tęskno już..." |
|
"...najprzystojniejszy Księże Kardynale" |
|
Zabawne sytuacje nie peszyły Karola Wojtyłę także
jeśli zdarzały się za sprawą kobiet. "Eminencyjo, najprzystojniejszy
Księże Kardynale" - tak kiedyś powitała Karola Wojtyłę jedna z
parafianek Podhala. "No, coś w tym jest" - odpowiedział niespeszony
kardynał.
|
|
"40 procent" |
|
Karol Wojtyła lubił żartować także z dziennikarzami.
"Ilu polskich kardynałów jeździ na nartach?" - zapytali go kiedyś
zagraniczni dziennikarze, którzy wiedzieli już o jego sportowej
pasji. "40 procent" odpowiedział poważnie kardynał Wojtyła. "Ale
przecież w Polsce jest tylko dwóch kardynałów" - dziwili się
dziennikarze. "Ale kardynał Wyszyński stanowi 60 procent" -
odpowiedział. |
|
"A co, nie wolno mi?" |
|
"A co, nie wolno mi?" - zapytał figlarnie ojca Leona Knabita, kiedy zaskoczony zakonnik oburzył się na powtórzenie przez
kardynała Wojtyłę jego gestu przyklęknięcia i ucałowania dłoni.
Dystans do samego siebie i zmniejszanie dystansu do ludzi były
cechami charakterystycznymi dla Karola Wojtyły. Zadziwiał ludzi, gdy
jako biskup biegł, aby zdążyć na spotkanie i jako kardynał, gdy
zjeżdżał po poręczy zamiast zejść po schodach.
|
|
"Wujek jestem!" |
|
"Wujek jestem!" -
zawołał pierwszy na powitanie swoich podopiecznych z
duszpasterstwa, wybawiając ich z zakłopotania, kiedy po raz
pierwszy spotkał ich jako biskup. Młodzi łamali sobie głowę jak
zwracać się do niego po sakrze biskupiej, bo wydało im się, że
dotychczasowe "Wujku" już nie pasuje.
|
|
Zdezorientowany
student |
|
16 lat przed rozpoczęciem pontyfikatu -
przyszły papież dojeżdżający z Krakowa, wykładał etykę na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim. Z tych czasów pochodzi urocza opowieść ówczesnej
studentki, Krystyny Sajdok z Chełma Śląskiego. Jednym z jej kolegów -
studentów był ksiądz, który zjawił się na egzamin, choć nigdy nie był na
żadnym wykładzie Karola Wojtyły i na oczy go nie widział. Ksiądz profesor,
w zwykłej sutannie, prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę
egzaminacyjną. "Stary, ty też na egzamin?" - zapytał student. "Tak" -
odpowiedział zgodnie z prawdą profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że
w charakterze egzaminatora. Po czym wdali się w godzinną rozmowę związaną
z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz-student z
podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: "Stary, jaki ty jesteś
obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie ksiądz profesor, to nie wchodź przede
mną na egzamin, bo z pewnością obleję!". "Dobrze - zgodził się pokornie
ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym
wykładzie?". "Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są
bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania
wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością" - odpowiedział
student. "Daj indeks, jestem Wojtyła" - oświadczył wówczas rozmówca i
wpisał oniemiałemu z przerażenia studentowi 4+, z uwagą, by jednak w
przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady.
|
|
Wspomnienia z przeszłości |
|
Podczas pierwszej pielgrzymki do Polski
przedstawiono Janowi Pawłowi II w Nowym Targu ówczesnego wojewodę
nowosądeckiego. Papież spojrzał mu w oczy i powiedział uprzejmie: "My się
przecież znamy z... korespondencji". Tylko nieliczni wiedzieli, że w
latach 70. kard. Wojtyła toczył korespondencyjną batalię o prawa Kościoła,
m.in. właśnie z tym człowiekiem, który z bezwzględnością tępił obozy
oazowe.
|
|
Prasa pisze... |
|
Inne ciekawa anegdota miała miejsce w samolocie,
gdzie przedstawiano Papieżowi dziennikarzy, którzy brali udział w jego
podróży. Był wśród nich człowiek, który kilka tygodni wcześniej, w jednym
z włoskich tygodników, opublikował pod pseudonimem sensacyjną informację o
zmyślonej chorobie papieża, a zaraz potem, już pod swoim nazwiskiem,
powołał się na tę wiadomość w gazecie codziennej, w której pracował. Jan
Paweł II na jego widok powiedział: "A to ten pan, który się inaczej nazywa
w niedzielę, a inaczej w dni powszednie".
|
|
Pustka |
|
Któregoś
wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu
na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały
korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli,
a mnie zostawili!"
|
|
Więcej już nic nie powiem |
|
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył
pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym
coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się
do mnie dobrać".
|
|
Wagary |
|
Podczas
powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś
wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
|
|
Wasza
konstytucja |
W ostatnim dniu pielgrzymki do
Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski
poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo
potraktował reżim komunistyczny. - Ja jedynie
przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.
|
|
Niech żyje
łupież |
|
Podczas ostatniej pielgrzymki w
Pelplinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech żyje Papież', przypomina mi się, gdy
ktoś się pomylił i krzyknął 'Niech żyje łupież'. Ja was do tego nie
zachęcam".
|
|
Na księdza
|
|
Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną
wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych
turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł
więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o
godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd
pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła. -
Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna
się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ
proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła. - Wie
pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób,
ale na księdza to pierwszy raz.
|
|
Szklana klatka
|
|
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej
klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem
Pawłem II w Krakowie. - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła
- Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... - Ja też -
uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.
|
|
Ech, popapieżyć |
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza: - Poczekaj
chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć. |
|
Ja w tym wieku byłem Papieżem
|
W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca
Świętego w pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie
zapytał: "To ile ojciec ma właściwie lat?". - "Sześćdziesiąt trzy" -
odparł benedyktyn. - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł
Jan Paweł II. - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ojciec
Leon i obaj wybuchnęli śmiechem. |
|
Był też nauczycielem...
|
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał
egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów,
poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani
jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy
malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu
przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał
się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od
niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na
oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział zgodnie z prawdą
Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze
egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora,
a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady.
Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami
etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem
popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: – Stary, jak ty jesteś obkuty!
Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na
egzamin, bo z pewnością obleję! – Dobrze – zgodził się pokornie ks.
Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym
wykładzie? – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są
bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania
wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. – Dobrze,
to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor. – Co ty, żarty sobie
stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał: – Daj indeks, jestem
Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z
uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by
samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o
którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera
iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze... |
|
Za wysokie progi |
W 1927 roku - wkrótce po tym, jak amerykański lotnik Charles Lindbergh
samotnie przeleciał nad Atlantykiem - zapytano małego Karola Wojtyłę: -
Kim chciałbyś zostać? - Będę lotnikiem! - odpowiedział chłopiec. - A
dlaczego nie księdzem? - Bo Polak może być drugim Lindbergiem, ale nie
może zostać papieżem. |
|
Na księdza |
Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie
wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się
na uboczu młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła
się. - Zapomniał pan zegarka, co? - A skąd pani wie? - zapytał
zaskoczony Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już
dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka,
potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ proszę pani, ja
jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła - Wie pan -
odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny sposób, ale
na księdza to pierwszy raz |
|
Jeździć po kardynalsku |
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł
na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł: - Co nie uchodzi
kardynałowi, to źle jeździć na nartach! |
|
Cóż za gafa |
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął
biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do
pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza
Biskupa! |
|
Sposób na opornych studentów |
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał
egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów,
poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani
jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy
malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu
przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się
wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego.
Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: –
Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz
Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora.
Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig
zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego
i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były
przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i
stwierdził: – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie
Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością
obleję! – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi
szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? – Bo wiesz,
panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
słuchałbym go z największą przyjemnością. – Dobrze, to daj indeks –
powiedział Ksiądz Profesor. – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał
ksiądz student, na co usłyszał: – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz
Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w
przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie
sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy
się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu
została pokonana na zawsze... |
|
Definicja mnicha |
|
Jeszcze jako kardynał na widok (bardzo szczupłego) ojca Leona z Tyńca
Wojtyła mówił: Oto definicja mnicha, "kupa kości owiniętych w czarny
materiał". |
|
Chrzest naturalny |
|
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich
oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo
oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na
uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie
miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni
cierpliwie kilka godzin mimo nieustannie padającego ulewnego deszczu.
Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby
chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda". |
|
O co trzeba dbać w parafii |
|
Kiedyś o. Leon (mężczyzna wysoki, ale bardzo szczupły) namówił
arcybiskupa Wojtyłę na odwiedziny opłatkowe w swojej parafii. Na
zakończenie spotkania gość odezwał się do parafianek: "Wszystko bardzo
miłe, cenię waszą pracę i oddanie Kościołowi. Ale jedna rzecz mi się
zupełnie nie podoba". Strwożone parafianki zaczęły patrzeć po sobie -
czyżby coś się nie udało? - "Jak wy dbacie o swego proboszcza? Popatrzcie,
jak on wygląda!" |
|
Szybciej, niż windą
|
|
Kiedyś kardynał Wojtyła przyjechał z wykładem do seminarium duchownego
księży redemptorystów w Tuchowie. Ciekawszy od wykładu okazał się jednak
sposób, w jaki gość przebył parę pięter między aulą a refektarzem: usiadł
na poręczy schodów i... zjechał |
|
Wykrakał |
W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał
górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go,
kim jest. - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol - Jak wyście som
biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.
|
|
Dobra pokuta |
W roku 1969 ukazała się najważniejsza praca filozoficzna Karola
Wojtyły: "Osoba i czyn", książka znakomita, ale bardzo trudna...
-
Kardynał Wojtyła lubił odwiedzać proboszcza w Kętach, księdza prałata
Józefa Świądra, z którym doskonale się rozumieli, a nawet przyjaźnili -
opowiada ksiądz Franciszek Kołacz. - Kiedyś, podczas rejonowego spotkania
księży w Oświęcimiu, ksiądz Świąder jakimś żartem "dokuczył" księdzu
kardynałowi, który karcąc go, powiedział: - Ej, prałacie, będziesz za
to siedział w czyśćcu. Prałat Świąder natychmiast mu odpowiedział: -
Tak. I nawet wiem, co tam będę robił. - Co takiego? - pyta zaciekawiony
kardynał. A prałat na to: - Będę czytał "Osobę i czyn". Całe
zgromadzenie kapłańskie ryknęło śmiechem; śmiał się równie serdecznie i
ksiądz kardynał.
W maju 1972 roku kardynał Wojtyła prowadził
pogrzeb księdza Świądra. Stałem obok niego, gdy grabarze wkładali trumnę
do grobowca, i usłyszałem półgłosem wypowiedziane zdanie: - No, teraz
prałat czyta już "Osobę i czyn". |
|
Stopień ukardynałowienia
|
|
Któregoś razu papież (wtedy jeszcze kardynał) powiedział, że: "40%
polskich kardynałów jeździ na nartach", któryś z księży: "ale przecież w
Polsce jest tylko 2 kardynałów." Papież na to "tak tylko że kardynał
Wyszyński stanowi 60%" |
|
Ten to ma powodzenie |
|
Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z
wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola
Wojtyły i zamiast zatytułować go "nojdostojniejsym", powiedziała "Witojcie
nom nojpszystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z
filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest". |
|
Co wolno...
|
Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup
Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca,
znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował
nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i
pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał
zrobił dokładnie to samo. - "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał
zmieszany i zażenowany benedyktyn. - "A co, nie wolno mi?" - odparł z
figlarnym uśmiechem przyszły papież.
|
|
Na każdą sytuację tekst się znajdzie
|
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany
"Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957
roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz: "Rano mnie chwalą,
wieczorem mnie ganią i jak tu można wierzyć tym... Paniom". W 1952
roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes
z dedykacją: "W tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi Cię dziś
Wujek!". W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa,
potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił
rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką: "Za te całodzienne
harce, Zmówię brewiarz przy latarce". Wierszyki do różnych sytuacji
układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do
Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na Jaszczurówce,
"dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie
wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa". |
|
Czy jedzie z nami biskup?
|
|
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu
do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął:
"Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc
zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy
ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział:
"Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że konduktor znalazł legitymację
niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu ją oddać. |
|
Świątobliwość rzecz cenna
|
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej
klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem
Pawłem II w Krakowie. - Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła
- Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość... - Ja też -
uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość. |
|
Nie przeszkadzać? |
|
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego
pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy,
wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!" |
|
Biskupi?
|
|
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!" |
|
A Ratzinger czuwa... |
|
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję
dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego
powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie
dobrać". |
|
Pielgrzymka daje efekty |
|
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt
jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie. |
|
Jak tam zdrówko?
|
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi
"Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana
Pawła II o zdrowie. - A jakoś człapię - odpowiedział Papież. |
|
I jak tu się zestarzeć
|
Podczas jednej ze swoich wizytacji
rzymskich parafii Papież - jak to miał w zwyczaju - wdał się w rozmowę z
dziećmi. - Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci. - Tak, ale
jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież. |
|
Do czego można wykorzystać papieża
|
Podczas powitania w Monachium Papież
spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" -
wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II
- że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
|
|
© św. Paweł
|
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały
się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić
brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną
mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".
|
|
Ja nic nie wymyślam
|
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych
homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny. - Ja
jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie
Papież. |
|
Milczenie to trudna sztuka
|
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice
stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry,
które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
|
|
Koniec tego dobrego |
|
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca
Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i
bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział:
"Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym
papieżem i nie dam sobą kręcić". |
|
Jak smok |
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich
błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata
Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii
buchnął nagle z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie
poradzić ani ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny
ceremoniarz papieski ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie,
że płomień zgasł i z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek.
Wydarzenie nie uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło,
powiedział z uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
|
|
Co się robi w "Gazecie Wyborczej"
|
Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991
roku nie posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem,
gdy ten wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych
Wadowicach. Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy
dla Ojca Świętego". "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan
Paweł II I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do
Papieża doszły głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele.
Odpowiedział jednak zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej". Ojciec
Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym dla
siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?". |
|
Jak dokonać niemożliwego
|
Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy
dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie
przedstawicieli trzech wielkich religii: - Czy na Górze Synaj pojawią
się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał zakonnik - Ty się nie
wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty |
|
Problem z podziałem czasu
|
|
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z
dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało
czasu poświęcił na rozmowy z protestantami."W Moguncji mogę wstać o dwie
godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej
wstaną?" - opowiedział Papież. |
|
Ślązak cierpliwy |
Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował
i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie
dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na
trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim
dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi
wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się
gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z tłumem: - Widać, że
Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał. Ma
przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać - przyjeżdzo -
Nic nie szkodzi - odparli wierni. - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi,
to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.
|
|
Nie każdemu dane...
|
W 1992 roku ojciec
Leon Knabit
został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w pałacu watykańskim. W
pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile ojciec ma właściwie
lat?". - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn. - O to w tym
wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II. - Wiem o tym. Wiem
i bardzo mi wstyd - powiedział ojciec Leon i obaj wybuchnęli
śmiechem. |
|
Wszystko podług hierarchii
|
Ksiądz
Mieczysław
Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w
domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do
stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?" - Dostałeś
kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec
Święty. |
|
Papież niezastąpiony
|
W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał sie w
"Księżówce" ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i
Stanisławem Jurą. - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z
nami w Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej
miesiąc? - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu
pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie. -
Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
Klugera w zastępstwie? |
|
Ciągle ten...
|
|
W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan
Paweł II miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty." |
|
Komu opchnąć? |
Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach: - Co ja
zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsce
zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to
sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich
biskupów). |
|
Tylko nie to! |
|
Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy -
Alemu Agcy -
do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno,
"jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem:
"Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich
modlić!". |
|
Jeszcze nie teraz |
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie
chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria. - "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy". - "Na podest nie
wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo Jan Paweł
II. |
|
Góral swego nie da skrzywdzić
|
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978
roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie
przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych
strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale,
co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na
to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda
działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".
|
|
Szczytowe osiągnięcie pontyfikatu
|
|
W 1979 r., już po wyborze na papieża, na audiencji dla pracowników
"Tygodnika Powszechnego", "Znaku" i "Więzi" Wojtyła przygląda się znajomym
twarzom i spostrzega sarmackie wąsy zapuszczone niedawno przez Tadeusza Żychiewicza. "Wąsy pana Żychiewicza" - powiedział - "są największym
osiągnięciem mojego pontyfikatu". |
|
Zbesztać na początek... |
|
W 1999 r. w Licheniu Papież opowiadał, że kiedy wjeżdżał do
sanktuarium, okrzyki ludzi "Witaj w Licheniu" skojarzyły mu się z "Witaj,
ty leniu!". |
|
No, jeszcze... |
|
Z okna krakowskiej kurii skandującym "Niech żyje Papież!" odpowiadał:
"Macie rację, jeszcze żyje" |
|
Sposoby na ekumenizm |
|
Słynne było kichnięcie Papieża w 1997 r. we Wrocławiu na
Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym i jego natychmiastowy komentarz:
"Okazuje się, że i kichnięcie może mieć sens ekumeniczny. Może służyć
sprawie pojednania". |
|
Świątobliwość to wielkie brzemię
|
|
Kiedyś jedna z sióstr-kucharek podobno westchnęła podczas posiłku "Ileż
ja mam kłopotu z Waszą Świątobliwością". Odpowiedź Papieża brzmiała: -
"Siostro, a ile kłopotów mam ja z moją świątobliwością." |
|
A to pech! |
|
Podobno po wyborze na Papieża, Jan Paweł II powiedział do księdza Dziwisza... "No widzisz Stasiu... i już po nartach." |
|
Mnie już niepotrzebny
|
|
Sakrę biskupią przyszły kard. Macharski otrzymał z rąk Jana Pawła II.
Podczas uroczystego nabożeństwa Ojciec Św. zdjął z szyi złoty krzyż i
zawiesił go na szyi bp. Macharskiego. Ten piękny gest jednak odpowiednio
skomentował - "Daję ci go bo jest trochę uszkodzony." |
|
Skromne zajęcie
|
Podczas ostatniej prywatnej audiencji piłkarzy Realu Madryt Papież
poznając Ronaldo , zażartował: "A ty, chłopcze, czym się w tym klubie
zajmujesz?". Na to Ronaldo z uśmiechem na twarzy wyjaśnił, że jest
napastnikiem.
|
|
Papież szalikowiec
|
|
Innym razem, podczas prywatnej audiencji piłkarzy Wisły Kraków, Papież
przywitał wchodzących graczy białej gwiazdy tymi słowami: "I tak Cracovia pany", był to oczywiście żart, jak wiadomo Ojciec Święty był od zawsze
wiernym kibicem Cracovii. |
|
Jak się do mnie dzwoni?
|
Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, na świecie zamieszanie,
Zbigniew Brzeziński (ówczesny doradca prezydenta USA) miał nawiązać
kontakt z Watykanem. Z trudnościami zdobył telefon do Stolicy Apostolskiej
i udało mu się porozmawiać z Papieżem. Na koniec rozmowy poprosił: -
Czy Wasza Świątobliwość zechciałby udostępnić prywatny numer telefonu do
wykorzystania w nagłym wypadku? Papież odsunął słuchawkę i do księdza Dziwisza nieśmiało: - Czy ja mam jakiś prywatny telefon? |
|
Dobre źródło informacji |
|
Papież na pytanie dziennikarzy jaki jest stan jego zdrowia
odpowiedział: "Nie wiem, nie czytałem porannych gazet." |
|
No, spadówa...
|
Niedziela palmowa w Watykanie. Po bardzo meczącej dla Ojca Świetęgo
mszy i procesji, Papa wraca do swoich apartamentów. Hiszpańska pielgrzymka
młodzieży drze się w niebogłosy. Wołają Papieża. I faktycznie, okno
zostaje otwarte, mikrofon wystawiony, Papież wychodzi, macha do nich i
mówi: - Idźcie już. - Nie, - Ależ idzcie już, bo będziecie
zmęczeni. - NIE - No więc pytam się was po raz trzeci: idziecie
spać? - NIE! - Róbcie jak chcecie, ale ja idę. - NIE! - Ja
idę, ja idę, choćbyście nie wiem jak krzyczeli, to ja idę. Ja muszę jutro
rano chodzić na nogach, a nie na rzęsach. Do-bra-noc! |
|
Ta, jasne, papież... |
|
Pewnego razu Ojciec Święty Jan Paweł II siedział w swoim gabinecie i
pracował. W jakimś momencie wykręcił numer szpitala w Szwajcarii, gdyż
leżał tam jego chory przyjaciel, ks. biskup Andrzej Deskur. Bez trudności
uzyskał rozmowę telefoniczną ze szpitalem i wtedy poprosił o połączenie z
pokojem, gdzie leżał chory Biskup. Dociekliwa telefonistka zapytała: -
A kto mówi? - Papież! - Padła lapidarna odpowiedź. Panienka na chwilę
zaniemówiła, a potem odpowiedziała rezolutnie: - Z pana taki papież,
jak ze mnie cesarzowa chińska! Gdy wszystko wyszło na jaw, chciano
ponoć zwolnić z pracy ową urzędniczkę, ale Ojciec Święty natychmiast się
za nią wstawił, gdyż - jak sam wyznał - "setnie się ubawił".
|
|
|
|
Wypowiedź jednego człowieka z gwardii watykanskiej. "Ilekroć Papież
przechodził obok nas a my staliśmy wyprostowani jak struny, i z poważną
miną, zawsze to pociągał nas za guziki albo za troczki żeby nas rozsmieszyć... zawsze Mu się udawało."
|
|
Na wszelki wypadek
|
|
p. Alina Janowska o spotkaniu aktorów z Ojcem Świętym. "Kiedy
przechodził koło grupy aktorów i witał się z nimi - powiedziała ze
wzruszeniem: - Ojcze Swięty prosimy Cię dbaj o swoje zdrowie! - To
aż tak źle wyglądam?!
|
|
Przyszedł nowy |
|
Zarządca w Castel Gandolfo wspomina, jak Ojciec Święty po raz pierwszy
pojawił się w mieście. Przeszedł pieszo do kościoła parafialnego i
oznajmił: "Macie nowego mieszkańca. Miejmy nadzieję, że ten nowy
mieszkaniec okaże sie porządnym mieszkańcem."
|
|
Facile dictu, difficile factu
|
|
Młodzież śpiewa "sto lat, sto lat" na co Papież - "łatwiej to wyśpiewać
niż wykonać"
|
|
Taki los papieża
|
|
Papież stojąc w oknie do krzyczącego tłumu: "w tym Rzymie jest ciężko
być papieżem, a co dopiero tutaj - trzebaby z okna nie
wychodzić..."
|
|
Gardełka słabe...
|
|
Młodzież krzyczy: - Niech żyje papież! A papież odpowiada: -
Niech żyje młodzież! Na to Młodzież głośniej - Niech żyje
papież!! A papież znowu - Niech żyje młodzież!! Młodzież
zareagowała jeszcze głośniej. Papież natomiast: - Nie macie ze mną
szans.
|
|
Cóż za nietakt |
|
"Ja chciałbym bardzo przeprosić, kardynał stoi, prezydent stoi, a ja
siedzę" |
|
Nomen omen |
|
W Gorzowie Ojciec Święty mówił o tym, że musi wprowadzić Kościół w III
tysiąclecie i zastanawia się czy podoła, więc wszyscy zaczęli krzyczeć:
"pomożemy, pomożemy!" Papież na to: "ten okrzyk jest mi znany... ale teraz
chyba nam się lepiej uda."
|
|
Jakie powitanie lubimy najbardziej
|
|
Jedna z sióstr zakonnych, które pomagały Papieżowi w codziennych
sprawach zwróciła się do polskiego księdza z prośbą aby nauczył ją kilku
słów po polsku. Uzasadniła, że miło było by Ojcu Świętemu, gdyby mogła się
z nim przywitać w jego ojczystym języku. Ksiądz spełnił jej prośbę.
Następnego dnia podając śniadanie siostra zwróciła sie do Ojca Świętego
"Jak się masz Koteczku...?"
|
|
z-Dziwisz |
|
Po wyborze na Papieża, Ojciec Święty mówi do swojego przyjaciela,
księdza Dziwisza: "Stasiu Dziwisz ... czy Ty się nie dziwisz?"
|
|
Uwaga, szef patrzy! |
|
Znana jest skłonność Karola Wojtyły do żartów. Jego osobisty lekarz
opowiada jak podczas jednej z podróży Ojciec Święty nie czuł się zbyt
dobrze, po wcześniej zjedzonych plackach kartoflanych. Doktor zaproponował
kilka kropel "Napoleona". Papież zapytał wtedy na jakiej są wysokości.
Lekarz poszedł zapytać, wrócił i podał pułap, na jakim znajdował się
samolot. Ojciec Święty wzniósł rękę do góry i powiedział: ”Nie mogę, Szef
za blisko”.
|
|
Szklana
klatka |
|
Papież był bardzo niezadowolony z
tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna
Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie. - Ta
klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że
się lękamy o Waszą Świątobliwość... - Ja też - uśmiechnął się
Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.
|
|
Wszyscy sobie poszli |
|
Któregoś wieczoru,
podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na
Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy,
wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
|
|
Podryw na
księdza |
|
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną
wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych
turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka,
podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał
zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan
zegarka, co? - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony
Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już
dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od
zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ
proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony
Wojtyła - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma -
podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
|
|
Jeździć po kardynalsku |
|
Pewnego razu
zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł: - Co nie uchodzi
kardynałowi, to źle jeździć na nartach!
|
|
Więcej już nic nie
powiem |
|
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył
pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo
jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki
Wiary musiałaby się do mnie dobrać".
|
|
Opaleni
kardynałowie |
|
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do
Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów,
Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili
się towarzyszący mu kardynałowie.
|
|
To tylko wasza
konstytucja |
|
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983
roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się
Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował
reżim komunistyczny. - Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej
własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.
|
|
Nie
szumcie siostry nam |
|
W hiszpańskiej Avili, gdy szum
czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do
zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie,
hałasują tu najgłośniej".
|
|
Ten to ma
dech |
|
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983
roku, na krakowskich błoniach odbyła się beatyfikacja dwóch
powstańców styczniowych - brata Alberta Chmielowskiego i ojca Rafała
Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle z kadzielnicy
wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani ministranci,
ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski ks.
John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i
z kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie
uszło uwagi Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z
uznaniem o swoim ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
|
|
Nie mądrz się, lecz
módl |
|
Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał
kiedyś Papieża, czy dojdzie do skutku planowane w roku jubileuszowym
2000 spotkanie przedstawicieli trzech wielkich religii: - Czy na
Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? -
dociekał zakonnik - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! -
odpowiedział Ojciec Święty
|
|
Czy protestanci wstaną
wcześniej |
|
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w
1980 roku jeden z dziennikarzy zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza
się z opinią, że za mało czasu poświęcił na rozmowy z
protestantami. "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej,
ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną?" -
opowiedział Papież
|
|
Był
też nauczycielem |
|
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na
ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch
godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie
ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa
do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł
pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się
wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od
niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział
na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział zgodnie z
prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad
spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że
czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli
godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były
przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks.
Wojtyłę i stwierdził: – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię,
jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na
egzamin, bo z pewnością obleję! – Dobrze – zgodził się pokornie
ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani
jednym wykładzie? – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego
wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki
dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą
przyjemnością. – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz
Profesor. – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz
student, na co usłyszał: – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz
Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by
jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu
wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o
którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że
bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...
|
|
Komu lektykę |
|
Papież głośno
rozmyśla przy licznych współpracownikach: - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się, miejsce zajmują.
Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja to
sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).
|
|
To nie dowcip |
|
Gdy Karol
Wojtyła został Janem Pawłem II, zerwał z wieloma zwyczajami otaczającymi papieży
nimbem tajemniczości. Miedzy innymi zapraszał różne osoby i grupy do udziału w
papieskim prywatnym nabożeństwie. Gdy w pierwszym roku pontyfikatu zaproszenie
wystosowano do pewnego rzymskiego klasztoru, siostra przełożona uznała, że to
żart i rzuciła słuchawkę. Trzeba było posłać specjalnego wysłannika, by
siostrzyczki postanowiły jednak udać się do Watykanu.
|
|
Tylko nie
mówicie Papieżowi! |
|
Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - All Agcy
- do Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, jacy
ludzie włożyli broń w rękę Turka. Frossard rzucił z pośpiechem: - Niech Pan
tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich
modlić!
|
|
Biskup i góral |
|
W czasie jednej z wędrówek po górach
biskup Karol Wojtyła spotkał górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i
zakurzonego - zapytał go, kim jest. - Biskupem - odpowiedział zziajany
Karol. - Jak wyśta som biskup, to jo jezdem papież - wzruszył ramionami
góral.
|
|
Pasterz? |
|
Innym razem biskup Wojtyła nieco zmitrężył w
górach i dopiero późną nocą dotarł do bram klasztoru, w którym zamierzał
przenocować. Zaspana siostra furtianka pyta, kto tam. - Wasz pasterz -
odpowiada biskup. Siostra oszacowała wzrokiem mężczyznę w turystycznym stroju
i z przekąsem podsumowała: - Też się pasterz
znalazł!
|
|
Wierszyki na różne
okazje |
|
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła,
zwany przez nich Wujkiem, często układał wierszyki i piosenki do różnych
sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz: Rano
mnie chwalą, wieczorem mnie ganią i jak tu można wierzyć tym...
paniom. W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce,
podarował notes z dedykacją: W tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi
Cię dziś Wujek!. W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała
grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie Wujek nie tracił
rezonu i całą sytuację spointował rymowanką: Za te całodzienne
harce, Zmówię brewiarz przy latarce. Wierszyki do różnych sytuacji
układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do
Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał"
jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem:
Siostra Alfonsa na mnie się dąsa.
|
|
Nie ma chrztu bez
wody |
|
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po wieloletnich
oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana
konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście,
gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga,
przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino
nieustannie padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
woda".
|
|
Papież to nie mistrz olimpijski |
|
Pracownicy Watykanu nie
mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce korzystać z lektyki
papieskiej, zwanej sedia gestatoria. - Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie
będzie widziany, może więc jakiś podest? - nie dawali za wygraną watyńczycy. - Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim! - oznajmi
stanowczo Jan Paweł II
|
|
Górale obronią |
|
Nazajutrz po uroczystości
inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku, papież spotkał się w Auli
Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w
pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - No, jacyż
to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z
Krakowa? Na to Staszek Trebunia odpowiedział: - Przecież jakby się tu wom
jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!
|
|
Niesforny Papież |
|
Jak
wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował
i z tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie
dopuścił jednak do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem
na trasie jego pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w
ostatnim dniu wizyty, 17 czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół
milionowi wiernych dziękował za "świętą cierpliwość dla Papieża".
Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II tak oto dialogował z
tłumem: - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim
Papieżem nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu
ni ma przyjechać - przyjeżdzo - Nic nie szkodzi - odparli
wierni. - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze
spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.
|
|
Kurczę jest
tańsze |
|
Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca
Świętego, podczas jednej ze swoich wizyt w domu papieskim nie
posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca do stołu
papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?" -
Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec
Święty.
|
|
Kluger za Papieża? |
|
W 1997 roku,
podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce" ze
swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem
Jurą. - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w
Polsce tym razem? - zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej
miesiąc? - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do
Rzymu pojutrze. Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w
Watykanie. - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż
nie zostawiłeś tam Jurka Klugera w zastępstwie?
|
|
Znowu te ptopty
|
|
W jednym z polskich
miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II miał
powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".
|
|
Siostrzyczka Tomciu Paluszka
|
|
W czasie
jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc
wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie
podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we
dwoje po wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle
wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez
gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w
słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król
podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i
przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.
|
|
Podryw na księdza
|
|
Pewnego razu Karol Wojtyła wybrał się na samotną
wycieczkę w góry. Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych
turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka,
podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej kobiety i już miał
zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się. - Zapomniał pan
zegarka, co? - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony
Wojtyła. - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już
dziesiątym mężczyzną, który zapomniał zegarka. Zaczyna się od
zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dansing... - Ależ
proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony
Wojtyła. - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma -
podrywano mnie w różny sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
|
|
"Witamy cię, Alleluja!" |
|
Ale nie zawsze
Jan Paweł II tak łatwo rezygnował z przekomarzania się z
tłumem. Ostatniego wieczoru na przekór zebranym Papież
zaczął śpiewać "Żegnamy cię, Alleluja", na co młodzi
reagowali głośnym sprzeciwem i pieśnią "Witamy cię, Alleluja!".
"A takiemu, który odjeżdża życzy się «przyjdą zaś» i ja też
sobie życzę" - zakończył spór Jan Paweł II.
|
|
"Jesteś młody!"
|
|
Podczas pielgrzymki do Polski w 2002 roku stałym
punktem programu stały się wieczorne spotkania Jana Pawła II z
młodzieżą zgromadzoną pod oknem Pałacu Arcybiskupów w Krakowie.
Powiedział wówczas, że od pierwszego spotkania pod tym oknem minęło
23 lata. "Jesteś młody!" - skandowała młodzież. "I ci, którzy wtedy,
23 lata temu byli pod oknem na Franciszkańskiej mają 23 lata więcej"
- dodał Papież. "Też są młodzi! Też są młodzi! - odkrzyknęli
zebrani. Po chwili Papież stwierdził: "Nic nie poradzimy... Jak są
młodzi to są młodzi, nie ma wyjścia..."
|
|
"Witaj ty leniu!" |
|
W
Elblągu wierni często przerywali Papieżowi okrzykami.
"Ktoś się kiedyś pomylił i zamiast wołać niech żyje
papież, zaczął wołać: niech żyje łupież. Ja was do
tego nie zachęcam." A kiedy krzyczano do niego "Witaj
w Licheniu", stwierdził: "Myślałem, że mówicie:
witaj ty leniu!".
|
|
"Nie przyjeżdżo - przyjeżdżo" |
|
Niezwykłe także pod względem humorystycznym były
spotkania Jana Pawła II z tłumami wiernych podczas jego pielgrzymek
do ojczyzny. W 1999 roku z powodu choroby nie mógł pojechać do
Gliwic. Odwiedził jednak to miasto ostatniego dnia swojej wizyty w
Polsce. "Ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał - powiedział. - Ma
przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać - przyjeżdżo".
|
|
Nie wiem, jeszcze nie czytałem gazet" |
|
Jeden z najbardziej rozpowszechnionych żartów Jana
Pawła II pochodzi z czasów, kiedy był chory. Na pytanie jak się
czuje odpowiadał: "Nie wiem, jeszcze nie czytałem gazet". Powtórzy
ten żart także podczas swojego ostatniego pobytu w klinice Gemelli.
|
|
"Eppur si muove" |
|
Kiedy w połowie lat 90. Papież zaczął mieć problemy
z chodzeniem, potrafił żartować z własnej słabości. W 1994 roku
podczas obrad Synodu Biskupów, z trudem podszedł do stołu
prezydialnego i zamruczał pod nosem "Eppur si muove" (A jednak
się porusza - zdanie Galileusza o Ziemi po wymuszonym przez
Inkwizycję uroczystym wyrzeczeniu się
swoich poglądów astronomicznych).
|
|
"Masz, teraz ty rządź" |
|
Kardynał Wojtyła cenił u swoich podwładnych ich
własne zdanie, nawet jeśli trudno mu było je zaakceptować. Znany z
obstawania przy swoim ksiądz Tadeusz Pieronek swego czasu spierał
się o coś z kardynałem. Wreszcie kardynał Wojtyła zdjął swój krzyż
biskupi, podał go księdzu Pieronkowi i powiedział: "Masz, teraz ty
rządź". |
DO
GÓRY |
|